@rafauen: Trzeba było się równie bezczelnie zaśmiać, powiedzieć, że jesteś lekarzem i wy zamiast przeszczepiać nerkę wkładacie gąbkę, ale niech się nie przejmuje bo wszyscy tak robią.
@rrdzony: Przeciwieństwem słowa prywatne jest wspólne, a nie społeczne. Równie dobrze własność prywatną można zdefiniować jako: nie należące do instytucji państwa lub do spółek skarbu państwa. Jeśli spojrzymy przez pryzmat organizacji jako struktury państwa jest to prywatne, a jeśli na samą organizację, to jest to wspólnota. Do anarchistów mogą zaliczać się również indywidualiści, a nie tylko kolektywiści.
@benzdriver: To jest z góry błędne założenie. Po pierwsze to nie konsumpcja napędza gospodarkę, a produkcja, no chyba, że ktoś się naczytał Marksa i Keynesa, to może mieć takie poglądy jak Twoje. Te pieniądze, które ktoś zarabia nie opodatkowane w rajach nie wiszą w próżni. Zostaną kiedyś wydane/zainwestowane i pewnie nie tylko w tych małych "wysepkach" rajów podatkowych - jakby nie było to nie są one samowystarczalne.
@Grzes_i_worek_piasku: Odwrotnie: podaż jest elementem kreującym popyt. Mówi o tym chociażby prawo Saya. Odsyłam do wiki, żeby nie zanudzić ;-)
Zreszt tak na chłopski rozum, to kiedy się bogacimy, gdy coś zużywamy, czy gdy coś tworzymy? Gdy zasiejemy mamy wzrost zboża, bogacimy się, a gdy skonsumujemy to o jakim wzroście możemy mówić? Podobnie, jest z państwem. Ja wiem, że TVN i gównoźródlane media mówią inaczej.
@Grzes_i_worek_piasku: Uparty jesteś, widzę, że Cie prawo Saya nie przekonało, to i ja nie zamierzam.
Pieniądze są tylko środkiem wymiany. Sama produkcja jest wzbogaceniem się. Jestem bogatszy o zboże, od stanu poprzedniego. Z tym się chyba zgodzisz? Jeśli będę miał nieskończoną ilość dóbr to będę bogatszy względem wszystkich innych. Ponieważ żyjemy w świecie dóbr rzadkich jest to niemożliwe.
Wzrost rozumiem poprzez zwiększenie ilości: zboża. Jeśli odniesiemy się do wszystkich "dobrodziejstw", to
@Ginden: Istnienie jednego idioty moim zdaniem nie tłumaczy możliwości dogłębnej kontroli innych z tego powodu, a wcale nie jest powiedziane, że taka kontrola by pomogła akurat w tej sprawie. Nie wchodząc nawet w kwestie ekonomiczne, to społecznie jestem w stanie zaakceptować, że takie przypadki mogą występować. Żebyśmy się tutaj dobrze zrozumieli, bo sytuację taką oceniam jako zwyrodnialstwo, ale dopuszczam fakt, że takie sytuacje mogą się dziać.
Odnośnie pierwszego akapitu, to oczywiście od nas powinno zależeć na co złodzieje z rządu (przepraszam za kolokwializm - emocje ;)) wydają naszą kasę, ale czy zależy to mam małe wątpliwości. Wracając jednak do tematu inicjatorzy akcji trochę błędnie założyli, że popyt wewnętrzny radykalnie przyczyni się do wzrostu płac w kraju. To nie to dławi polską przedsiębiorczość, takie akcje jeśli mają jakiś wpływ to marginalny. Zwiększony
@lukc8: Z tym eksportem to rzeczywiście się trochę zapędziłem, myślałem, że jak rośnie popyt, podaż spada to i eksport musi spaść, na krórką metę być może ale w dłuższej perspektywie niezupełnie. Tu masz rację, ale mniejsza o to. Z tym eksportem co do przyczyny bogactwa państwa to też bym nie przesadzał, a bardziej upatrywał się jego skutku w wolnym rynku, niż przyczyny bogacenia się. Nie chce jednak w to wchodzić, bo
1. #!$%@?ąc od aktualnych przepisów prawa i biorąc pod uwagę Twoją świadomość o przeroście administracji, jakie zadania (wykonywane przez Ciebie lub urząd) uważasz za zbędne biorąc pod uwagę organizację państwa minimalnego. Czy wyobrażasz sobie realizację tych zadań przez prywatne frmy? I czy taka "prywatyzacja" byłaby efektywniejsza?
2. Piszesz o możliwościach rozwoju jako priorytecie swoich celów. Czy administracja prywatna nie byłaby lepszym rozwiązaniem, w kontekscie pierwszej tezy?
@leonidas84: To nie moje AMA, nie stawiałem żadnych tez ponadto co sam autor napisał i za bardzo nie rozumiem pytania. Pytałem o odchudzenie instytucjonalnym państwa przy zestawieniu z państwem minimum, w kontekście służby cywilnej "przy policji".
Firma może kierować się interesem państwa (a w zasadzie jego aparatu) np. przy inwigilacji i możliwości monopolizacji ze strony państwa, chociaż nie wiem o co tak naprawdę chodzi w tym pytaniu.
@tekenxp: Artykuł jest merytoryczny oparty na podstawie prawnej. Im więcej osób zna swoje prawa tym lepsza możliwość ich egzekwowania.
Oczywiście bądźmy lemingami i zasłaniajmy oczy jak nam plują w twarz i udawajmy, że deszcz pada. Siedźmy cicho i tylko użalajmy się na wykopie, że to dziki kraj zamiast walczyć o swoje po sądach, jednych drugich dziesiątych, ostatecznych... Musisz spisać swój poradnik "jak dać się j%##ć podczas kontroli". Co to k$#!a
To rynek powinien regulować podaż pieniądza, a nie bank centralny. Równowaga pomiędzy podażą, a popytem powinna ustalić się na zasadzie wolnym, a nie sztucznym oprocentowaniu pieniądza. Stałe stymulowanie konsumpcji (tani pieniądz) na rzecz inwestycji (odkładaniu pieniądza w czasie) sprawia tylko pozory wzrostu gospodarczego. Pieniądz w oparciu o system rezerw cząstkowych w połączeniu z dodrukiem pieniądza tworzy go bezwartościowym. Nie wnikając nawet w proces cyklu koniunkturalnego, to zwiększenie podaży
@Celinka95: Bardzo prosto i naturalnie - za pomocą popytu i podaży. Zupełnie tak jak tworzył się pieniądz, ale do tego potrzeba przede wszystkim zlikwidować system rezerw cząstkowych i powrócić do standardu złota i jego 100% pokrycia. Odpolitycznić decyzje monetarne. Zdecentralizować banki narodowe, tak aby o podaży pieniądza decydował rynek, a nie Balcerowicz z RPP.
Dosyć interesującym ówcześnie systemem internetowej podaży pieniądza jest bitcoin. Przede wszystkim nie jest on upolityczniony i funkcjonuje
@Celinka95: Trochę błędów wkradło się w tej wypowiedzi, żeby nie napisać, że bredni ( z góry przepraszam za taki ton ). Po pierwsze skończona ilość złota ( tylko teoretycznie, bo wydobycie złota to około, z tego co pamiętam to 6% rocznego wydobycia ) nie wpływa w żaden sposób na PKB. PKB to wskaźnik wytworzonych usług i dóbr finalnych, pomniejszony o koszty ich wytworzenia. PKB jest bardzo słabym miernikiem wzrostu gospodarczego.
@Celinka95: Nie rozumiesz chyba podstaw popytu i podaży oraz definicji stóp procentowych.
Odnośnie stóp, nie wchodząc w szczegóły i rozróżnienia co do typów. Stopa procentowa, to taki przychód, który uzyskał pożyczkodawca, po udostępnieniu komuś swojego kapitału. Mam 100 mld. dolarów i mogę je pożyczać dla Polaków na 20%, bo oddają kasę, a dla Rumunów po 50%. Trochę rasistowsko pojechałem, ale do sedna. Jest to uzależnione od wielu czynników, między innymi podaży
@Celinka95: Raczej hobbysta, którzy to z tych konserwatystów wywołali większość kryzysów Margaret Thatcher? Pinochet? Od niepamiętnych czasów rządzą nami socjaliści. W czym ten interwencjonizm ma być potrzebny? Ostatnio był świetny film na wykopie o mitach interwencjonizmu. Bardzo rzetelny i dosyć ciekawy. Polecam obejrzeć.
Ja mam w drugą stronę, że w większości spraw nie miał racji, ale zdarzyły mu się trafne teorie. Jak chcesz przyjmować "czysty wolny rynek", jak takiego nigdy nie
@Celinka95: Rozśmieszyłeś mnie :) Reagan jest przyczyną kryzysu w 92, 2001 i 2007. Równie dobrze można napisać, że przyczyną tych kryzysów jest Adam i Ewa. Biedak już dawno nie żył, a był przyczyną kryzysu z 2007, pewnie się teraz w grobie przewraca. Oj dana dana, wszystko przez Reagana :-) Na makroekonomii was uczą takich rzeczy. Rzuć te studia w cholerę ;-)
Twierdzisz, że:
1. Podażowa obniżka podatków przyczyniła się do gigantycznych