The metaphor suggests that individual happiness is ambivalent. The joy of the majority is at the cost of a suffering minority; one is not possible without the other. There is no doubt that the human suffering in this world is caused by procreation, but the relation is indirect. Parents participate in an immensely complex system of interactions and probabilities. Often a contingent event decides who becomes a victim. As a consequence, participants
Pewni ludzie, zaczęli dzisiaj antynatalistom/efilistom zarzucać nihilizm. Tymczasem antynatalizm to właściwie dokładna odwrotność nihilizmu. Standardowe działania, w wyniku których dzieci są bez grama krytycznego myślenia umieszczane w ciężkim i niesprawiedliwym świecie, jest o stokroć bliższa nihilizmowi, niż antynatalizm. Płodzenie to status quo, do którego nieznający życia natale są zbyt przyzwyczajeni, żeby go w ogóle podważać. Każdy rodzaj niemoralnego dziś zachowania miał swój czas, w którym był uznawany za normalny, jak chociażby niewolnictwo,
antynataliści to nie nihiliści - to nie jest brak uznawania wartości dla życia, ale więcej - traktowanie wartości życia jako ujemną
@Blackinccan: Bzdura. Ani jedno ani drugie nie ma żadnego związku z antynatalizmem, antynatalizm to po prostu nadanie negatywnej wartości prokreacji. Na temat życia i jego wartości każdy antynatalista może mieć inne zdanie.
Antynatalista z zasady nie może być nihilistą moralnym, reszta leży w kwestii światopoglądu i przekonań antynatalisty a
@Blackinccan: Świetnie i dlatego pytam w którym miejscu argumentacja profesora Benatara czy Cabery implikuje jak to określiłeś ujemną wartość życia.
To, że obecność bólu jest zła nie implikuje ujemnej wartości życia. Myślę, że z twierdzeniem, że obecność bólu jest zła zgodziłaby się większość ludzi na tym globie mimo, że garstka z nich jest antynatalistami.
Dalej nie widzę tego, że negatywna wartość prokreacji = ujemna wartość życia. To są dwa różne tematy. Ja twierdzę, że życie jednostki może (ale nie musi) mieć sens/wartość (dla niej) ale nie widzę sensu prokreacji (brak imperatywu przedłużenia gatunku) dostrzegam też problem moralny prokreacji (czyjeś życie może mieć dla tej osoby sens, ale nie musi, czyjeś życie może być lekkie, ale może być też nieznośne a wynik jest zależny
Jest to kwestia relatywna dlatego, że antynatalizm nie odpowiada na to pytanie. Do antynatalizmu nie prowadzi też jedna ścieżka argumentacyjna. Kiedy profesor Benatar pisze o asymetrii między dobrem a złem profesor Cabrera pisze o manipulacyjnej naturze zjawiska prokreacji, jeden jest proaborcjonistą, drugi antyaborcjonistą.
Ludzie w dzisiejszych czasach są zdecydowanie za bardzo przywiązani do idei życia długiego, ale za to nijakiego. Nie chcą za nic umierać, bo nie ma to dla nich sensu. Szkoda, że nie zdali sobie sprawy z bezsensowności ich własnej egzystencji. Oddanie życia za to, co kochamy nie wymaga uzasadnienia i racjonalizacji. To się uzasadnia samo przez się i dopiero wtedy nasze życie nabiera realnej wartości. Kto tego nie rozumie jest człowiekiem płytkim
“Life should not be a journey to the grave with the intention of arriving safely in a pretty and well preserved body, but rather to skid in broadside in a cloud of smoke, thoroughly used up, totally worn out, and loudly proclaiming "Wow! What a Ride!” ~Hunter S. Thompson
@devx97: Yup zwracam tylko uwagę na to, że wg natalisty depresja dyskredytuje całkowicie oponenta, to nic więcej jak tania retoryka oparta na niemerytorycznej argumentacji byle zdyskredytować kogoś za wszelką cenę. Ktoś jest nieszczęśliwy, ma depresję a więc nie może mieć racji ani głosu.
@barszczowo: Ja nie twierdzę, że mamy tutaj ludzi z Mensy, tylko, że depresja nie eliminuje kogoś z intelektualnej dysputy (jak chcieliby nataliści), jeśli już to jest wręcz odwrotnie.
@barszczowo: Jestem na tym tagu od lat (od jego początków), inwektywy kierowane w naszą stronę są na porządku dziennym. Argumenty niemerytoryczne to spokojnie z 90% wszystkich argumentów.
Nie, opisuję to co widzę na tagu #antynatalizm którego jestem stałym bywalcem od wielu lat. Ja nie wymagam tutaj akademickiej rzetelności :D to tylko wypok, serwis ze śmiesznymi obrazkami, ale przeciętny natalista na tym tagu to słaby dyskutant. To osobnik którego antynatalizm kompletnie nie obchodzi, przeczytanie notki na wikipedii go przerasta i atakuje nie stanowisko
Jakoś nie widziałem antynatalisty życzącego innym śmierci ¯\_(ツ)_/¯ a pisanie, że takie komentarze są uzasadnione bo ktoś kogoś sprowokował jest żałosne.
Zawsze ktos odwas wypelznie z wpisami typu, ze dzieci sa obrzydliwe, zeby zdychaly i zeby wogole s--------c a nie cieszyc sie j-----m bachorem. Naturalnie nie wszyscy stad ale jednak takie wpisy maja sporo plusow.
O tym żeby zdychały nie słyszałem. S--------ć można i owszem, nawet trzeba, nikogo to
Napisałem, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem skoro wkładasz w moje słowa rzeczy których nie napisałem, jeśli dla ciebie to już atak personalny to przepraszam delikatny chłopcze.
to sie nazywa argument niemerytoryczny. Rozmawiamy tu o czymś innym.
Ciężko prowadzić rozmowę kiedy ktoś wkłada w twoje wypowiedzi słowa których nie wypowiedziałeś. Najpierw mnie oskarżasz o coś czego nie zrobiłem (konkretnie nie napisałem) a potem nie pozwalasz mi się bronić.
ale to tylko twoja opinia, ja uwazam, ze nie umiesz tlumaczyc.
@barszczowo: Co tu jest do tłumaczenia? Jeśli czytanie ze zrozumieniem ominęło cię w szkole podstawowej to nie jest moim obowiązkiem teraz cię edukować z zaległości. Jak pisałem wyżej oczekuję jakiegoś minimalnego poziomu.
Police officer: Do you know anything about these kids in sacristy, what the hell are they doing here? Priest: Your guess is as good as mine. I was just walking by.
matka: zero życia, poznaj kogoś, idź gdzieś na imprezę prawidłowe życie według matki: oglądanie filmów z wybuchami, słuchanie popu, obgadywanie współpracowników po pracy na telefonie, przeglądanie postów znajomych na fejsbuku, picie alkoholu, ruchanie
"życie" powinno być wartościowane przez twórczość i rozwój duchowy nie szanuję ludzi którzy nie chcą stworzyć czegoś od siebie, nonstop tylko konsumując tacy ludzie niczym się nie różnią od reszty zwierząt
Ten temat to jedno wielkie. xD Grupa naukowców podała pewne rozwiązanie jak zwalczyć globalne ocieplenie, które z roku na rok postępuje coraz bardziej. Projekt ten, zanim wejdzie w życie to pewnie miną długie lata, o ile w ogóle wejdzie, bo jego koszty byłyby pewnie spore. Sam jednak pomysł jest dość ciekawy i warty przynajmniej rozważenia. Co na to wykopki? Spisek, NWO, matrix i propagowanie klimatycznego denializmu i porównywanie tego do przymusowych
Postawowe założenie antynatalistów jest zwięzłe "ktoś musi chronić niewinnych". Kiedy podstawowym założeniem natalistów jest przyzwolenie na krzywdę pod płaszczykiem "normalności", "miłości", "moralności" itp.
Kiedy Korwin mówi, że "zawsze się trochę gwałci" natalista mówi, że "zawsze się trochę krzywdzi".
Natalizm w swoim źródle jest czystym biologicznym impulsem obudowanym kolejnymi warstwami biologicznych potrzeb, np. potrzebą nadania sensu i wartości czynom których podłożem jest ślepe
@bigos555: Coś możemy powiedzieć o tej naszej egzystencji i naszym kłopotliwym położeniu, nigdzie nie napisałem, że znamy prawdę absolutną. Poza tym jak pisał Cioran: ten świat na poznanie nie zasługuje. Z fartem.
@bigos555: Tak twardym sceptycyzmem idzie obalić każdą ideę. Bardziej mnie interesuje co robisz dalej z tym sceptycyzmem niż pisanie oczywistości tutaj.
@bigos555: Mam problem z takim podejściem w szczególności do pasywności względem wyrządzanej komuś krzywdy. Z kosmicznej perspektywy to może być mało znaczące wydarzenie/a, więc tak jak piszesz, po co się tym przejmować. Z perspektywy człowieka w obliczu krzywdy - cały jego świat potrafi legnąć w gruzach.
Podchodzę do tego bardziej pragmatycznie. Jasne, że każdą ideę idzie obalić ze stanowiska sceptycznego czy głosić nihilizm, ale wciąż żyjemy na tym świecie jako ludzie i póki żyjemy podejmujemy wybory, nie żyjemy w zawieszeniu, potrzebujemy jakiegoś kompasu.
Nie mam problemu z przyjęciem moralności jako sztucznego konstruktu.
Co innego nam pozostaje? Mentalnie cofnąć się do rzezi XX wieku i wcześniej?
wiedząc, że nigdy nie będziemy mieć dostępu do całkowitego poznania rzeczywistości, muszę w pewnie sposób pogodzić się z istnieniem wielu idei.
No super, ale czy np. idea holokaustu to coś co jesteś w stanie zaakceptować? Czy jesteś na tyle tolerancyjny dla szerokiego spektrum idei? Gdzie jest granica?
Interesuje mnie tylko twoja w tej chwili. Przy założeniu, że prawda jest niepoznawalna. Co sądzisz o holokauście? Czy akceptujesz, czy nie, w jakiej odległości od ciebie jest akceptowalny. Jak piszesz obracasz się w świecie jakichś swoich wartości, na czym one bazują?
Żyjemy zawsze w oczekiwaniu czegoś lepszego i często zarazem w pełnej żalu tęsknocie za minionym. Rzeczy teraźniejsze natomiast przyjmujemy w poczuciu tymczasowości, uważając je za nic innego, jak tylko drogę do celu. Dlatego to ludzie, spoglądając u kresu swych dni wstecz ze zdziwieniem widzą, iż to, co na ich oczach przechodziło tak niedocenione i mdłe, stanowiło ich życie - było tym właśnie w czego oczekiwaniu żyli. I tak z reguły przebiega ludzkie
Dzisiejszy wpis chciałem poświecić dość ciekawej kwestii. Otóż wielokrotnie narzekałem na brak współczesnej ideologicznej alternatywy dla demoliberalizmu. Większość krytyki obecnej wychodzi z perspektywy przestarzałych ideologi takich jak marksizm czy f-----m. Brakuje nowszej myśli dostosowanej do nowszych realiów. Problem jednak sięga głębiej. Rzecz bowiem w tym, że ostatnimi czasy w naszej epoce nie tworzy się prawie niczego nowatorskiego. Dotyczy to zarówno kultury, jak i technologii, ale dziś skupimy się na tej pierwszej dziedzinie.
@Al-3_x: Wiemy zbyt wiele żeby się dalej mamić. Możemy odejść stąd w pokoju, nie płodząc. Nie potrzebujemy kolejnego mitu, nie bylibyśmy zresztą w stanie go kontemplować, wierzyć w niego, wyznawać go.
Kultura tak samo jak i religie opiera się na mamieniu psującego się mięsa na łamliwych kościach, że jest czymś więcej niż jest.
To co proponujesz w zamian to po prostu kolejna nowa baśń, świeża odsłona starego schematu, tak naprawdę
@Al-3_x: Dla jednostki lepszy póki dogorywa w spokoju - ma jakieś zajęcie, ale wskrzeszanie popiołu cywilizacji i zabawy w nekromancję nie mają sensu. Można to traktować jako czysto hipotetyczne, hobbystyczne, artystyczne przedsięwzięcie dla owej jednostki która i tak nie ma wpływu na bieg tego świata.
@Al-3_x: Nietzsche wrzucił buddyzm, chrześcijaństwo, nihilizm do jednego worka. Wszystkie prowadzą do wymarcia. Jeśli z tego coś wyrośnie to tylko jeśli człowiek się wystarczająco uwsteczni, zezwierzęci na nowo aby móc zapaść znowu w delirium. Są zresztą ku temu sprzyjające warunki. Nie widzę tylko powodu by nazywać ten nowy system który powstanie, ideologię jakąś przewrotną nową jakością, to będzie najpewniej kolejna odsłona imperium/cywilizacji, część cyklu. To jest w dalszym ciągu recykling,
@Al-3_x: Sam byłem od zawsze przeciwnikiem antropocentrycznego spojrzenia na sprawy "wyższe".
Wydaje mi się też, że jakikolwiek sens jaki by w takim scenariuszu istniał nie zadowoliłby naszych ego w przeciwieństwie do tego jak pieszczą je religie abrahamowe.
@Al-3_x: Tak tylko w tej opowieści człowiek jest w centrum, Ziemia jest w centrum i Bóg jest zajęty sprawami ludzkimi. Chrześcijaństwo jest dalece bardziej antropocentryczne niż to co było przed nim, jest skrojony idealnie psychologicznie i marketingowo pod potrzeby człowieka. Próżno szukać religii która nie byłaby rodzajem oferty i/lub z której człowiek nie czerpałby jakichś benefitów doczesnych bądź pośmiertnych i/lub która nie stawiałaby człowieka w jej centrum (nawet jeśli teoretycznie
@Shang_Yang: Masz rację choć przed odejściem stąd moglibyśmy pomóc też zwierzętom wodnym z układem nerwowym (z oczywistych względów pomijam mniej rozwinięte organizmy). Dodaj jeszcze to, że człowiek jest raczej błędem (wyjątkiem) procesu ewolucji niż nieuniknionym jego wynikiem.
Dobro to nic innego, jak tylko to, co odpowiada egoizmowi wszystkich ludzi.
Wykopek: ale ja jestem szczęśliwy
problem solved ( ͡° ͜ʖ ͡°)