Stało się. Zakończyłem wczoraj trwającą prawie rok relację. Była lepsza, gorsza, burzliwa czasem, ale sporo mi dawała. Ale musiała się skończyć, bo ja chciałem więcej a ona nie. Przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Teraz pustka, nie ma już z kim rozmawiać, nie ma co czekać na spotkanie, nie ma co czekać na wiadomość. I niszczące wspomnienia lepszych czasów, miejsc i rzeczy. Jestem zbyt wrażliwy. I który to już raz odrzucony? Trudno to policzyć.

budep












