Szedł przez korytarze okalające siedzibę Senatu, wiedział że głosowanie jeszcze trwa i trwają tam różne polityczne dyskusje, raport usłyszy później. Tym razem musiał porozmawiać z Kanclerz osobiście, w takiej sprawie nie wypadało wysyłać wiadomości
- Chodźmy szybciej przyjacielu, lada chwila powinno się już skończyć - powiedział do idącego obok niego Jedi.
@Queltas Aurora Pryde - Dziękuję Mistrzu! - Kanclerz ukłoniła się z szacunkem. - Mam nadzieję, że moi strażnicy przejdą wszystkie testy pomyślnie. Przez lata trwali u mego boku świetnie wywiązując się ze swych obowiązków i uważam, że zasługują na Mistrzostwo jak mało kto! Jeśli chodzi o mojego nowego strażnika to jestem pewna, że będzie się nam razem dobrze pracowało. Niech moc będzie z Mistrzem.
Tar'vrven'heq medytował w swoim pokoju sypialnianym na Coruscant, kiedy odezwał się dźwięk _beep bop beep bop_ No tak, standardowy dzwonek zamiast hymnu Republiki. Wczoraj wspólnie z Mistrzem Stah Schekiem próbowali rozgryźć jak przypisać osobną melodię do poszczególnych kontaków. Efektem tych działań była konieczność zformatowania komunikatora. Teraz będzie musiał nagabywać któregoś z jedi obecnych na Coruscant o przesłanie ulubionych utworów. Otworzył oczy żeby sprawdzić kto dzwoni. No tak, numer nieznany, ale
@Queltas: po co się produkujesz, szukasz logiki i sprawiedliwości skoro moderacja i admini tutaj maja to gdzieś? Taki pytań oni maja kilkanaście na miesiąc i na żadne nie odpowiedzieli i nie odpowiedzą.
Zaarbald dochodził już do siebie po zmianie. Już wiedział gdzie jest, kłopoty z orientacją minęły. Stare dobre miejsce w Radzie. Chociaż tym razem dochodziły go pogłoski o niechęci do Zakonu. Zawsze jakaś była, ale aktualna zdawała się być głośniejsza i coś jakby lepiej zorganizowana? Musiał to brać pod uwagę.
- Drodzy Mistrzowie, pragnę was poinformować jak i poprosić o przekazanie informacji pozostałym członkom Zakonu, że archiwa na Coruscant i w Akademii będą dostępne
Jako, że wielu narzeka na śnieg i jego brak, to postanowiłem pokazać, że wszystko się da. U mnie (nie w Polsce) śniegu jest ci dostatek i w ten oto sposób mamy:
Nic ciekawego się nie stało za bardzo. A no chyba, że to że największy zabójca w Grach nie ogarnął podstaw medycznych i niestety po tych atakach i eksplozjach nabawił się ran i niestety się wykrwawił
Dzień 3: Kremówkowy duch zastawił pułapkę. Do plecaka napchał materiałów wybuchowych, a na wierzch dał owoce i warzywa tak, że były widoczne z daleka. Kunegunda Braun, Patryk z lasu i Eutanazol Forte połasili się na przynętę. Zaczęli sobie wyrywać plecak z rąk i kłócić co kto ma wziąć. Nagle Kunegunda się zatrzymała i mówi: - Ej, tu coś pika. Czy Jabłka pikają?
Ten wspaniały Syn Koleżanki Twojej Starej ciągle żyje i nawet się nie spocił. Ty Anon pewnie umarłbyś już ze dwa razy. Szkoda że nie jesteś taki jak on.
UWAGA UWAGA. Zapisy zamknięte, zapisało się 31 osób. Dziękuję wszystkim za poświęcone 30 sekund na wypełnienie formularza :) Teraz poświęcę chwilę czasu i poskładam generator. Tymczasem proszę spojrzeć na Składy wylosowane przez moją maszynę losującą. Nazwy postaci zostaną zaprezentowane później, żeby nie wprowadzać zamieszania. Jest 5 botów :>
Cześć ludziki, z racji, że mi się ostatnio trochu nudz w domu to postanowiłem zrobić coś z generatorem. Zapraszam chętnych do zapisania się do zabawy w Igrzyska Śmierci.
Jeszcze nie wiem jak ten generator działa, wyjdzie w praniu. Zobaczę jakie wyniki będzie mi dawało, może pokuszę się o jakieś opisy wymyślane przeze mnie.
Możecie się wszyscy rozejść do domów, bo na arenę wkracza mityczna istota równa bogom. Niedościgniony, niezrównany, a na pewno lepszy od Ciebie. Przed Państwem... Syn Koleżanki Twojej Starej!
Przyglądał się nowemu towarzyszowi. Teraz już wiedział dlaczego mi się nie powiodło. Potrzebował mieć naturę obok siebie, a ten niedźwiedź to prawdziwe oblicze natury, istota sama w sobie, z nim ponowna próba na pewno wyjdzie. Przy okazji zacieśnią się relacje między Rosomakiem Cytrynem i Wojtkiem.
Ze smutkiem patrzył na niemałą stertę umierających. Za wolno to szło! Za wolno! - oparl się o ścianę namiotu. - nawet nie zauważył że to był namiot Białego Sandała i opary ulatniała się przez podziurawione skóry mimowolnie oddziałując na Rosomaka.-
Truuuu py. Truuuu py. Skrzeczał Cytryn. Tak trupy. Musi coś z tym zrobic. Zaskoczony swoją pewnością siebie poszedł w środek stojących indian, wyciągnął z umierających Zwinnego Bobra @Patryk_z_lasu
Kolejne okrążenie wokół celu. Będzie musiało wystarczyć. Czuł jak każdy oddech, który brał, każdy ruch, który robił, każdą więź, którą przerwał i każdy krok, który zrobił był teraz obserwowany. Wprowadziło to niepokój do codzienności Rosomaka. Kiełtas. Mieli wiele wspólnego, wbrew pozorom. Wiedział, że przez podobny charakter będzie celem. Ale to nie może go powstrzymać. Żaden jeden dzień, żadne słowo, żadna gra nie będą więcej obserwowane, bo nie zostanie na noc. Wychodzi.
Nie pomylił się. Kiełtas szedł jego tropem. Oczywistym było, że Wilk-Stalker typu alfa będzie chciał wywęszyć co się dzieje. Cytryn przyleciał z kolejnym raportem. Okazało się, że za pierwszymi tropiącymi wyruszył Żaba. Kiełtasa i Wilczarza jeszcze rozumiał, ale Żaba? Co on tu szuka. Nic. Nie mogą mnie zatrzymać. Nie teraz kiedy jest tak blisko.
Niezauważony wyszedł z wioski. Dbał, żeby nikt go nie śledził. Przyspieszył kroku, aby jak najszybciej znaleźć się w gęstwinie. Już może? ----------------------------
Szedł przez korytarze okalające siedzibę Senatu, wiedział że głosowanie jeszcze trwa i trwają tam różne polityczne dyskusje, raport usłyszy później. Tym razem musiał porozmawiać z Kanclerz osobiście, w takiej sprawie nie wypadało wysyłać wiadomości
- Chodźmy szybciej przyjacielu, lada chwila powinno się już skończyć - powiedział do idącego obok niego Jedi.
Gdy
Aurora Pryde
- Dziękuję Mistrzu! - Kanclerz ukłoniła się z szacunkem. - Mam nadzieję, że moi strażnicy przejdą wszystkie testy pomyślnie. Przez lata trwali u mego boku świetnie wywiązując się ze swych obowiązków i uważam, że zasługują na Mistrzostwo jak mało kto! Jeśli chodzi o mojego nowego strażnika to jestem pewna, że będzie się nam razem dobrze pracowało. Niech moc będzie z Mistrzem.
Tar'vrven'heq medytował w swoim pokoju sypialnianym na Coruscant, kiedy odezwał się dźwięk
_beep bop beep bop_
No tak, standardowy dzwonek zamiast hymnu Republiki. Wczoraj wspólnie z Mistrzem Stah Schekiem próbowali rozgryźć jak przypisać osobną melodię do poszczególnych kontaków. Efektem tych działań była konieczność zformatowania komunikatora. Teraz będzie musiał nagabywać któregoś z jedi obecnych na Coruscant o przesłanie ulubionych utworów.
Otworzył oczy żeby sprawdzić kto dzwoni. No tak, numer nieznany, ale