Poszedłem do chińczyka z wietnamu na prawilny makaron z wołowiną. I tak sobie jem pałeczkami to cudo, aż mi się uszy trzęsą. I nagle, te same uszy dosłyszały śpiew. Chińczyk z wietnamu śpiewał sobie podczas gotowania, i mimo, że był w kuchni, to ja i tak to usłyszałem. To pewnie przez to trząsanie uszami.
W pierwszej chwili miałem ochotę olać, ot jakieś tam chińsko-wietnamskie melodie, zawodzenie, niewiadomoco.
Ale




























źródło: comment_9dZR7aorbRI3LcW0JDF7mkYhhuLOBmO4.jpg
PobierzKa wie (widzi jak) Cień plecie "Ń" .