@zerozero7: Myślałem raczej o znanym wśród stulejarzy problemie nienawiści do samego siebie (w czym przez pewien czas sam tkwiłem), która jest główną przyczyną wszelkich życiowych niepowodzeń tych osobników. Oczywiście nie można też przesadzić w drugą stronę, czyli popaść w pusty narcyzm, który również nie przynosi niczego konstruktywnego. Tymczasem jednak, gdy człowiek dochodzi do porządku z samym sobą i własnymi myślami uświadamia sobie, że z jednej strony ma pełne prawo aby
Człowiek z 1 promilem nie jest pijany – twierdzi Janusz Korwin-Mikke, którego słowa przytacza na pierwszej stronie wtorkowy „Fakt”. Europoseł-skandalista chce liberalizacji przepisów dotyczących dopuszczalnej ilości alkoholu w organizmie kierowców.
@deroo: Bo w pewnym momencie zaczynasz rozumieć, że życie innych ludzi jest tak samo ważne jak Twoje (i vice versa), a ten świat potrafi być wystarczająco zły i smutny sam z siebie, żebyśmy jeszcze musieli wzajemnie truć sobie dupę.
"Postępuj tak, byś człowieczeństwa tak w twej osobie, jako też w osobie każdego innego używał zawsze zarazem jako celu, nigdy tylko jako środka" Immanuel Kant
Mirki, jak długo może potrwać ta głupia moda na lumberseksualnych brodaczy? Właśnie przeczytałem o "pokrzywdzonych" w loterii genetycznej hipsterach, którzy wydają po 7000 dolarów na przeszczepy cebulek włosowych. Nie mam nic do posiadaczy bród, którzy nie popadają w pretensjonalność - ale zauważmy, że większość wpływowych ludzi (politycy, prowadzący wiadomości, CEO korporacji) golą się na gładko. #modameska #broda #pytanie
@AdamZz: Abstrahując od tego, że faktycznie moda na hipsterskie brody jest pretensjonalna i sztucznie nahajpowana, to argument o dress-codzie polityków, ludzi biznesu itp. jest z pupy - u nich też występuje zjawisko mody i ewolucji tych standardów, jeszcze 100 lat temu ich ówcześni odpowiednicy mieli tak fikuśne brody i wąsy, że dzisiejsi hipsterzy zzielenieli by z zazdrości.
Grafik, który pracował przy "Dragon Age: Inkwizycja", naoglądał się "Diuny" Jodorowsky'ego i filmów Tarsema Singha i przygotował ilustracje do wymarzonego serialu animowanego na podstawie arcydzieła Franka Herberta.
@haes82: Absolutnie się nie zgodzę w kwestii kontynuacji (tj. tych od oryginalnego autora), co prawda faktycznie to pierwsza Diuna jest najlepsza i najprzystępniejsza, ale dalsze części mogą co najwyżej zrazić zmienną konwencją i dużymi wymaganiami stawianymi przed czytelnikiem(!), choć to wszystko i tak kwestia gustu. O ile z "Mesjaszem", "Dziećmi" i "Bogiem-Imperatorem" jako tako się zgodzę, zwłaszcza w kwestii dwóch ostatnich, choć tu trzeba brać poprawkę na wysokie wymagania jakie
Czy Rzeczpospolita mogła posiadać własną, narodową religię, której głową byłby sam monarcha jak stało się to w Anglii? Tak, i naprawdę niewiele brakowało aby tak się stało! Takowe dążenia reformatorskie znalazły swoje apogeum za panowania ostatniego Jegiellona - Zygmunta II Augusta. Sam władca nie był tak religijny jak jego ojciec - Zygmunt I. Otaczał się protestantami i to raczej z nimi sympatyzował. W 1555 roku na sejmie w Piotrkowie posiadająca przewagę
@marcelus: Nawet zakładając początkową unię z Rzymem później Kościół Polski mógłby pójść swoim torem i się sprotestantyzować, tak jak to było w Anglii, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że chęć współpracy deklarowali Jan Łaski, Filip Melanchton (prawa ręka Lutra) i sam Jan Kalwin. Nie zapominajmy również, że wśród potencjalnych zwolenników nowego Kościoła dominowałaby szlachta ewangelicko-reformowana, która mogłaby wymóc na Zygmuncie reformy w duchu kalwinizmu.
Mirki, Dostojewski w Idiocie wysnuł taką tezę, że kara śmierci dla mordercy jest wielokroć (nie użył co prawda tego słowa, ale wiadomo o co chodzi) straszliwsza od samego mordu jaki ten morderca popełnił. Dzieje się tak dlatego, że osoba mordowana zawsze ma jakąś nadzieję na ocalenie, a osoba skazana na karę śmierci w momencie wprowadzenia na szafot gdy jego głowa układana jest pod gilotyną, dźwięku opadania noża jest tym momentem pewności śmierci.
Wiecie czym jest śmierć? Mieliście kiedyś taki moment w swoich przemyśleniach o niej, że czuliśmy ogromny niepokój i wręcz paniczny strach przed tym wygaśnięciem na zawsze? Ja się z tym zmagam od kilku lat, przeważnie jak zasypiam rozbudzony na tyle, żeby abstrakcyjnie myśleć... i to, do czego dochodzi mój mózg mnie przeraża. Jestem katolikiem, a przynajmniej próbuję być od wielu lat. Uspokaja mnie to, mam wymówkę na wiele sytuacji z życia, a sami
@ChomikSon: Poniekąd Cię rozumiem, bo sam bałem się nicości, braku celu i sensu istnienia. Mogę Cię jednak pocieszyć, że tego typu egzystencjalne rozkminy są normalne w pewnym wieku. Rozwiązania są dwa - albo przezwyciężysz ten kryzys i zaakceptujesz własną skończoność albo wejdziesz w to głębiej i zostaniesz filozofem ( ͡°͜ʖ͡°). Zarzucę banałem - życie nie ma sensu samo w sobie, dopiero Ty możesz mu
@tajemniczygosc: Nie przejmuj się bólem lędźwi Wykopków, śmiem podejrzewać, że duża część tych hejterów sama nie potrafi przebić swojej mentalnej stulejki i stać ich tylko na plucie jadem oraz zrzucaniem winy na warunki zewnętrzne ("gdybym miał XYZ to na pewno niczym bym się nie smucił i wszystko by mi się udawało"). Sam pochodzę ze średniozamożnej rodziny, ale dobrze rozumiem, że nawet dziecko miliardera może wpaść w wielkie problemy osobiste, które
#przemyslenia #rozkminy
Tymczasem jednak, gdy człowiek dochodzi do porządku z samym sobą i własnymi myślami uświadamia sobie, że z jednej strony ma pełne prawo aby