#przegryw nawet nie wiem czy odczuwam samotność, nie mam potrzeby bliskości fizycznej i gdy jestem sam to zwykle nikogo mi nie brakuje. Bardziej mnie boli odrzucenie kiedy już jestem między ludźmi, jak widzę normików którzy spędzają czas razem, to im zazdroszczę bo ze mną nikt nigdy nie chciał. Tylko czasem mam ochotę porozmawiać, opowiedzieć coś i wtedy mi przykro że nie mam komu, bo nikogo to nie obchodzi. Mogę co
@Lento_morte: ja kiedyś myślałem że zagram vabank i powiedziałem że albo podwyżka albo koniec współpracy to mi powiedzieli żebym na koniec tygodnia rozliczył się z ciuchów roboczych
#przegryw najbardziej mnie boli opinia normików, że jak nie masz znajomych to pewnie jesteś złym człowiekiem A wystarczy być nudnym i nikt cię nie będzie lubił
@remlezar: niestety dla nich nigdy nic nie będę znaczyć, ani złego ani dobrego. Jedynie na tagu mogę komuś sprawić radość plusem, tyle mi musi wystarczyć.
#przegryw z jednej strony wiem że normiki nie lubią osób które się do nich nie odzywają, a z drugiej w moim przypadku to raczej by woleli żebym im schodził z drogi
@Lento_morte: aż mi się przypomniała sytuacja z podbazy jak taki jeden seba rok starszy raz jak go mijałem rzucił tekstem "Co jest? Nie przywitasz się?" po czym następnym razem jak go spotkałem i chciałem się przywitać to wtedy jego reakcja "z rękami to pod kościół". Niby drobiazg, ale strasznie mi to wjechało na psychikę, w ogóle nie wiedziałem jak mam się zachowywać.
#przegryw dla mnie sukcesem 2025 roku jest to, że udało mi się znaleźć pracę po długim neecie. Porażką, że nie znalazłem znajomych. Dziewczyny nawet nie próbowałem szukać i nie planuję. Planuję za to zacząć jeździć autem, może tym razem się nauczę.
#przegryw jestem tak bardzo odizolowany od społeczeństwa, że nawet nie umiem sobie wyobrazić jak wyglądają te normickie imprezy sylwestrowe i nie wiem czy mam czego żałować
@Lento_morte: w tym momencie nie masz czego żałować jak nie masz "normickiej" psychiki to tylko się tam męczysz w takiej grupie a potem się napijesz i jeszcze skompromitujesz to trzeba mieć doświadczenie zdobywane latami w życiu w społeczeństwie ja mam trochę tam doświadczenia ale takie sylwestry to i mnie wykańczają i max to jedna lub dwie osoby bo więcej to nie zniosę psychicznie
@Lento_morte: Albo idziesz na zorganizowaną biesiadę z chlaniem z obcymi osobami i to po prostu to co w nazwie albo idziesz do znajomych, przygotowujecie sałateczki, pierdółeczki, każdy udaje cool gościa co by nie powiedzieć, że "hehe sylwester z dwójką mamy", trochę popisywania, strojenia piórek, mała dramka po lekkim alko u kobiet, że "on tą kasię to ma pewnie w glowie", pocieszanie, że nie, że kocha. Pijany kolega próbuję zarwać do
@Lento_morte: Pamiętam jak w podstawówce i w gimnazjum wielu mi tak dogryzało mówiąc, że jestem upośledzon, bo odbiegałem od standardów typowego nastolatka i sobie normictwo znalazło kozła ofiarnego
#przegryw nie żałuję że nie jestem normikiem, nie chciałbym nim być. Żałuje tylko, że nie spotkałem nikogo podobnego do mnie i że ludzie nie potrafią dobrze traktować kogoś, kto jest inny. Wtedy by mi się przyjemnie żyło, a teraz czuję się wszędzie jak niechciany intruz
#przegryw najgorszy dzień świąt już za mną, jutro i pojutrze to jak normalna niedziela. Ale nie było tak źle, mam tylko rodziców i babcię i wszyscy wiedzą że jestem przegrywem, więc ani w życzeniach ani przy stole nie poruszają drażliwych tematów. Tylko się cieszyli że znalazłem pracę i życzyli żeby dobrze mi tam szło. Nikt też już mnie nie zmusza do chodzenia do kościoła więc zaraz idę spać
Chociaż nie mam celu, poszedłem w nieznane, chciałem znaleźć drogę do lepszego świata, jednak nigdzie szczęście nie jest mi pisane, straciłem nadzieję przez te wszystkie lata.
#przegryw paradoks mojej samotności polega na tym, że mam bardzo małe potrzeby społeczne i wystarczyłoby mi zamienić z kimś dwa zdania dziennie żeby czuć się dobrze, ale zwykle nawet tyle nie mam z kim
Bardziej mnie boli odrzucenie kiedy już jestem między ludźmi, jak widzę normików którzy spędzają czas razem, to im zazdroszczę bo ze mną nikt nigdy nie chciał.
Tylko czasem mam ochotę porozmawiać, opowiedzieć coś i wtedy mi przykro że nie mam komu, bo nikogo to nie obchodzi. Mogę co
To jest suicide fuel najgorszy, właśnie wzmacniany zazdrością