Pan Adam nie bierze jeńców. Egzekucji egzaltowanych julek, anetek i katarzyn z haerów dokonuje na miejscu, w komentach pod ich pełnymi samouwielbienia wpisami na LinkedInie.
@criticalkush90: napisał prawdę. Wiem, że prawda dla korposzczurów jest nie do przyjęcia. A jak ktoś głosi ją pod swoim nazwiskiem to już dla was szczyt heroizmu. Całkowicie rozumiem pogardę dla korpoświata.
Idę do psychiatry, chyba czwarty raz mój. Bezsensowna spirala chwilowych popraw i powrotu do tej samej tragedii. Dużo bardziej niż jakikolwiek lekarz pomogłyby mi głębokie relacje, wspólne wypady, poczucie bycia ważnym i bliskość fizyczna, bo jestem tego spragniony jak wędrowiec wody na pustyni.
Ale wiadomo jakie jest życie. Trzeba sobie radzić inaczej, radzić jak się da. Teraz jestem w opłakanym stanie.
@budep bardzo Ci współczuję. Należy jednak pamiętać że terapia to jakieś 20-30% sukcesu, reszta to twoja praca samodzielna. Z psychiatrą to nawet jeszcze mniejszy procent niż terapia bo tam nie zmienia się twojego myślenia tylko chemię w mózgu w niezależny od Ciebie samego sposób. Oj rozumiem mocno bliskość fizyczną. Też byłam bardzo jej spragniona i może nadal trochę jestem. Współczuję Ci ale nie łam się, nie daj się biedzie, będzie dobrze.
@dream_big: Dziękuję. Próbuję sobie pomóc na tyle, na ile potrafię. Nie jest łatwo ostatnio, mam strasznie zamulony mózg i dużo śpię, wydaje się, jakby wszystkie metody i zdrowe nawyki, które zazwyczaj pomagały, nagle wyczerpały swoją moc.