W 1982 wyladowalem w USA. Szukalem pracy u Polakow. Zaczalem na budowie, wlasciciel mnie oszukal na zarobkach. Jezdzilem na trucku dla Polaka, oszukiwal mnie kazdego miesiaca. Pewne dnia moja znajoma Polska, Maria powiedziala mi, ze zydowska rodzina u ktorej ona pracuje ponad 20 lat szuka "zlotej raczki" do zajecia sie ich domem i obiecala, ze pomoze. I tak zaczalem pracowac dla Zyda. Zarobki nie rewelacyjne ale kazde katolickie swieta ladne upominki i
@pajac_wp_komenty mój szwagier pracuje u Żyda w Glasgow- sprząta jego wychodek a dniówkę dostaje nie w funtach a antycznych wazach albo sztabkach złota. Wspaniali ludzie.
@krzysiekdw: żadna pasta, jest mi cholernie wstyd, bo taki cieć zasrany jest pierwszą osobą z którą stykają się goście/klienci czy ktokolwiek inny. Taka wizytówka została nam wystawiona...
@50HerbatGreya ja i on jesteśmy fanami klocucha i do zwykłej rozmowy wrzucamy charakterystyczne wyrazy jakich używa Klocuch. (Wygranko, pomylić z prawdziwością, napracowanko, kruci) Taki bardzo mocno hermetyczny dowcip