W życiu chodzi o to, żeby zwyczajnie nie być wstrętnym ch#jkiem, a jak robisz komuś bez powodu na złość/chcesz sprawić mu przykrość dla samego faktu sprawienia przykrości, to właśnie takim małym ch#jkiem zostajesz. Lincz słuszny.
Poza tym - wyśmiewanie guseł jest okej, do momentu gdy nie uderza w kogoś personalnie. Lakukaracza nie odniósł się do samego faktu modlenia się za duszę zmarłego, tylko wyśmiał konkretną osobę której wyśmiewać nie powinien - więc słusznie został uznany za kretyna z zaburzeniami psychicznymi, który wylewa frustrację na bogu ducha winnych ludzi w internecie. I tak - jest różnica dokopać komuś werbalnie kiedy leży krzyżem na kafelkach w kościele albo modli
tego zmarłego tak obchodza te gusla jak mnie zeszloroczny snieg, czyli wcale
Modlitwa z psychologicznego punktu widzenia nie służy zmarłemu, tylko modlącemu. Twojej śmierci również nie przeżywasz Ty, wisi Ci ona zwiędłym kalafiorem, bo już Cię po prostu nie ma. To ludzie do Ciebie przyzwyczajeni cierpią, bo nie mogą już wykonywać z tobą interakcji, do których byli przyzwyczajeni.
Zauważyliście, że jak się doda do jakiegoś słowa "społeczne/a" to zmienia ono swoje znaczenie o 180*? Nierówności społeczne, sprawiedliwość społeczna, przykłady można mnożyć. xD
Ja pi!!@$le. Chłop bestialsko morduje dziesięcioletnie dziecko, ewidentnie jest psycholem, w dodatku nieobliczalnym - a tutaj słychać kwik że go w samych gaciach wyprowadzili. xD Może jeszcze herbate mieli z nim wypić? Przy zatrzymaniu takiego osobnika liczy się tylko i wyłącznie bezpieczeństwo policjantów, a nie komfort degenerata. To nie jest osiedlowy pijaczek, tylko psychopatyczny morderca-p-----l.
Poszukiwania życia poza Ziemią mogą być trudniejsze, niż nam się wydawało. Wszystko dlatego, że szanse na to, że poza naszą planetą jakieś złożone życie mogło się rozwinąć wydają się mniejsze, niż do tej pory szacowano. Piszą o tym na łamach czasopisma "The Astrophysical Journal" naukowcy.
Modlitwa z psychologicznego punktu widzenia nie służy zmarłemu, tylko modlącemu. Twojej śmierci również nie przeżywasz Ty, wisi Ci ona zwiędłym kalafiorem, bo już Cię po prostu nie ma. To ludzie do Ciebie przyzwyczajeni cierpią, bo nie mogą już wykonywać z tobą interakcji, do których byli przyzwyczajeni.