tl:dr- było fajnie, ale bez szału, nie wiem czy będzie kontynuacja
Zacznijmy od najważniejszego- Kouros. Było dużo komentarzy od niebieskich i różowych, więc wypada to ustalić. Czym jest Kouros? Hmm, krążą różne legendy. Niektórzy uważają, że to dzięki Kourosowi Spartanie wygrali bitwę pod Termopilami. Inni twierdzą, że Kouros to zapach dworcowego menela i jedyne co przyciąga to muchy. Pewne jest że raczej przesadziłem i Kouroskiem ku*wił cały pociąg. Aż pani maszynistce wyrosły wąsy i włosy na rękach.
No, ale do rzeczy. Dziewczyna okazała się fajna i była na czas. Poszliśmy do pobliskiego baru gawędząc o pierdołach. Na początku atmosfera była trochę drewniana, ale w sumie szybko się rozluźniła. Zamówiliśmy drinczki- ona ginowo-cytrusowe Winter Lady, a ja moje ulubione kawowe Old-Fashioned. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym i troche się poznaliśmy. Na początku odezwało się we mnie zmęczenie, bo wczoraj cały dzień z ziomkiem rozkręcaliśmy meble i pakowaliśmy go do przeprowadzi. Ale szybko się ogarnąłem i strzeliłem parę zabawnych żartów, które spotkały się ze śmiechem. Różowe następnego nie czytać- szybko zauważyłem, że ma fajne c---i. Takie małe, ale skowyrne ( ͡° ͜
































To chyba musi być bardzo " intensywny" weekend xD