Jedyną osobą, która nie chciała jeść, był mój kuzyn.
- Marku, czemu nie jesz kotlecika? - zapytała jedna z kuzynek, wachlując się nabitym na widelec rozłożystym schabowym.
- Bo nie mam ochoty.
- Marzenka?! Co się Markowi stało? Zawsze lubił sobie podjeść. Wystarczy na niego spojrzeć, he, he.
- Narzeczona go zostawiła - ciotka obwieściła głosem przepełnionym mizerią.




























TL;DR:
W piątek poznałem misjonarza. Ksiądz katolicki, starszy już człowiek - jakieś 65 lat na karku z czego 40 spędził na misjach za granicą. Większość w różnych rejonach Afryki + kilka lat w Szwajcarii jak już zdrowie odmówiło mu posłuszeństwa. Porozmawialiśmy trochę i powiem Wam że dawno nie spotkałem człowieka tak inteligentnego, obeznanego w świecie i z takim doświadczeniem życiowym. W Afryce spędził ponad połowę życia i
trochę na wyrost jest założenie, że kiedykolwiek takie umiejętności posiadali