Rozbieganie na totalnym luzie. Miało być dłuższe ale fizjologia pokonała i powrót do domu był sprinterskim finiszem ze strachem w oczach. Na szczęście w "Grze o Tron" zwyciężyłem.( ͡°͜ʖ͡°)
Pora było rozpakować zabawkę i trochę pokręcić. Na podłodze wiadro wody (dobrze, że kafelki). Chyba muszę zainwestować w matę pod rower albo jakieś ręcznik na około rozkładać. @Dzordzen - jak tam? Kręcisz dalej swoje kilometry?
Oooo dzisiaj to się biegło po prostu super. Wieczorny chłodek po deszczu, świeże powietrze, tylko biegać. Od razu tętno sporo niżej mimo troszkę wyższego tempa (tego akurat absolutnie nie planowałem, ale samo tak wyszło w końcówce).
Wymęczone strasznie, szczególnie że musiałem się wybrać już o 16 a słoneczko nie oszczędzało (coś na wzór rozgrzanego piekarnika). Ale co nie zabija to podobno wzmacnia...
Na domknięcie tygodnia. Dystans już spoko (troszkę ponad 60 km/tydzień), pięć dni treningowych to też tak optymalnie. Oczywiście nie ma jeszcze tempa, wytrzymałości czy jakichkolwiek akcentów, ale widać progres. Aby kontuzje omijały to "małymi kroczkami do przodu".
Dzisiaj trochę później żeby nie było takiego upału, ale po wczorajszym i tak ciężkawo szło. Przy dużym deficycie kalorycznym nawet z takich wycieczek bez celu robią się mocno męczące treningi.
Wybrałem się dzisiaj na stare, polne ścieżki biegowe. Biorąc pod uwagę że ostatnie 5 dni lało spodziewałem sie błota po kostki. Jakże się myliłem, błoto było ale po kolana :-D. Fajnie wymęczył mnie taki cross.
Biegnij, niech za tobą goni cały świat...
Każdy wrzucający daną grupę do "jednego wora" automatycznie ląduje na czarnej liście.
@wykop dodajcie możliwość ukrycia nieotagowanych wpisów!!!
Rozbieganie na totalnym luzie. Miało być dłuższe ale fizjologia pokonała i powrót do domu był sprinterskim finiszem ze strachem w oczach. Na szczęście w "Grze o Tron" zwyciężyłem.( ͡° ͜ʖ ͡°)
#sztafeta