W niewielkim mieście Gryfice funkcjonuje zakład usług komunalnych odpowiedzialny za sieci wodociągowe i kanalizacyjne, który wypracował szczególny model współpracy z powiatowym urzędem pracy. Model ten, choć formalnie legalny, budzi poważne wątpliwości etyczne i wskazuje na systemowe wykorzystywanie zarówno instytucji publicznych, jak i samych pracowników.
Procedura wygląda następująco: spółka miejska zatrudnia pracowników skierowanych z urzędu pracy na podstawie rocznych umów. Po upływie tego okresu, zamiast przedłużyć stosunek pracy, odsyła ich z powrotem do urzędu pracy, by następnie ponownie zatrudnić tych samych ludzi. Motywacją dla takich działań są refundacje na stanowiska pracy, które otrzymuje firma z tytułu zatrudniania osób bezrobotnych.
Szczególnie niepokojący jest los pracowników, którzy przepracowali już dwa lata w tym zakładzie. Zgodnie z polskim Kodeksem pracy, trzecia umowa o pracę powinna być zawarta na czas nieokreślony. By uniknąć tego zobowiązania, spółka rezygnuje z dalszego zatrudniania tych osób, nawet za pośrednictwem urzędu pracy, efektywnie zamykając im drogę do stabilizacji zawodowej.
W ostatnim czasie stanowisko dyrektora zakładu usług komunalnych w Gryficach piastowały trzy różne osoby. Co znamienne, każda z nich kontynuowała opisaną powyżej politykę zatrudnienia, choć należy zaznaczyć, że nie dotyczy ona wszystkich pracowników spółki.
Dodatkowym elementem obrazującym podejście firmy do personelu są przyznawane premie. Nagroda pieniężna w wysokości zaledwie 45 złotych miesięcznie jest odbierana przez pracowników jako forma kpiny, a nie rzeczywistego docenienia ich pracy.
Sytuacja w Gryficach obnaża pewien paradoks - podczas gdy w przestrzeni publicznej często krytykowane są firmy prywatne za ich podejście do pracowników, spółki miejskie, które teoretycznie powinny wyznaczać wyższe standardy, nierzadko stosują podobne praktyki. W tym przypadku mamy do czynienia z systemowym wykorzystywaniem luk w przepisach, które pozwalają na wielokrotne korzystanie z publicznych środków wsparcia zatrudnienia bez zapewnienia
Ta historia to nie tylko lokalny problem Gryfic, ale szerszy obraz funkcjonowania wielu podobnych spółek w Polsce powiatowej, gdzie brak nadzoru i transparentności prowadzi do nadużyć na styku sektora publicznego i rynku pracy.







Komentarze (65)
najlepsze
Oczywiście wykop. Mam nadzieję, że sprawa się nagłośni.
Komentarz usunięty przez autora
Ja znów mam dobre skojarzenia z UP na prowincji - złożyłem wniosek o finansowanie egzaminu do certyfikatu zawodowego(IT, RHCSA). Koszt około 2500 zł, przeszło
@toresh: Również jestem ciekawy. Może można wystąpić o takie informacje? Nie znam się, pytam.
źródło: obraz
PobierzKomentarz usunięty przez moderatora