"Zabił mnie ZUS". Kultowe sklepy znikają z Krakowa

Joanna Węgiel w sklepie "Świetlik" na os. Teatralnym w Nowej Hucie przepracowała 35 lat. To jej drugi dom, z którym będzie musiała się pożegnać. - Tak jak w większości nowohuckich sklepów nie ma u nas klientów - mówi. Podobnych miejsc jest więcej.
- #
- #
- #
- #
- #
- #
- 279
- Odpowiedz
Komentarze (279)
najlepsze
W artykule mowa o ludziach, którzy brali (czy nawet tworzyli) te sklepy w czasach Ustawy Wilczka. Wszystko było wtedy prostsze. Wszystko było bardziej ludzkie. W efekcie każdy, kto chciał pracować i miał trochę oleju w głowie, mógł zarabiać.
Po drugie prowadzenie fizycznego sklepu i kontakt z klientem to jest coś zupełnie innego, niż przerobienie swojego M3 na magazyn. To chodzi o tę otoczkę bycia potrzebnym, a nie zdegradowanie do
Jednak za program 500+ oraz z tytułu rozmnożenia się jak króliki, choć nigdy nie płacili dodatkowych opłat, otrzymują wsparcie. Dodatkowo, korzystają z likwidacji VAT w niektórych produktach i otrzymują dopłaty od rządu, takie
Porównujesz rolnika, na jeszcze poniżej 6ha do działalności? xd
Gospodarstwa rolne, produkcyjne są normalnymi fimrmami... i działają normlanie,
Może nie mieszaj ludzi, którzy z racji zamieszkania i posiadania hektara ziemi są rolnikami z rolnictwem przemysłowym.
Nikt z łamach gospodarstw nie utrzymuje się z gospodarstw, wszyscy pracują na normalnych etatach, chyba że jakas patologia, ale to zdaża się wszędzie, czy na wsi czy
10 lat temu do sklepu jeździło się obejrzeć i pomacać towar żeby go potem kupić w internecie, bo było taniej, nawet z wysyłką. i nadal jest. tylko teraz już się nie chodzi do sklepu macać i oglądać, bo po co, skoro towar można za darmo odesłać jeżeli się nie spodoba. takie czasy. na Allegro nawet nie trzeba drukować etykietki zwrotnej tylko wklepać numer w paczkomacie wkładając paczkę.
niektórzy