Dobry dokument - przy odrobinie rozsądku trudno się nie zgodzić z negatywnym wpływem chemii na jakiekolwiek organizmy. Zabrakło mi tylko jednej rzeczy w tym filmie - pampersów, które są jedną z przyczyn niepłodności u chłopców. Od dawna korci mnie, żeby zrobić o tym wykop na podstawie informacji, które udało mi się zebrać i w miarę moich możliwości przeanalizować. Zapewne jest na tutaj sporo świeżo upieczonych rodziców, którym tymczasem polecam pogrzebać w internecie
problemem jest nie tylko zanieczyszczenie, ale leczenie bezpłodności - w przeszłości ludzie o słabszych plemnikach po prostu nie przekazywali dalej złych genów, teraz różnie "terapie" powodują że złe geny przekazujemy dalej i pogłębiamy problem
Znajoma studiuje biologię i opowiadała mi właśnie kiedyś, ze wykładowca im mówił, iż mężczyźni sa na wymarciu. Jesteśmy bardziej podatni na choroby cywilizacyjne itd. Kobiety niby są ewolucyjnie lepiej przystosowane do przetrwania w nowoczesnyjm świecie. Ponad to rodzi są coraz mniej facetów, a coraz więcej dojrzałych ma problemy z bezpłodnością.
Co prawda mojego kontrargumentu o kobiecym ewolucyjnym failu związanym z co miesiecznym pięciodniowym stadium bezbronności oraz wybitnej nieracjonalności nie potafiła obalić, ale
"Dzięki rewolucji kulturalnej akceptowalne stało się stosowanie przez kobiety wszelkiego rodzaju używek"
karkołomna teoria. Kiedyś kobiety też używały odżywek i dodatkowo wiele z nich źle się odżywiało. Co jeszcze ważniejsze, później orientowały się, że w ogóle są w ciąży, a ciężarnymi kobietami i dziećmi nikt się szczególnie nie przejmował.
Bardziej obiecujące mogłoby być zbadanie, jaki wpływ na średnią kondycję ma rozwój medycyny. Kiedyś ponad połowa dzieci nie
karkołomna teoria. Kiedyś kobiety też używały odżywek i dodatkowo wiele z nich źle się odżywiało.
Matki w starożytnym Rzymie i średniowiecznej Europie truły się dawkami ołowiu przekraczającymi wszelkie obecne normy (ołowiane rurociągi, zbiorniki na wodę), a jednak ludzkość przetrwała. A ołów jest dużo bardziej toksyczny, szczególnie dla dziecka w okresie płodowym, niż jakieś gówna z butelek.
Ale faktem jest że nasz gatunek ulega coraz większej degeneracji, szczególnie, że dobór
Komentarze (79)
najlepsze
Co prawda mojego kontrargumentu o kobiecym ewolucyjnym failu związanym z co miesiecznym pięciodniowym stadium bezbronności oraz wybitnej nieracjonalności nie potafiła obalić, ale
Kopernik.
"Dzięki rewolucji kulturalnej akceptowalne stało się stosowanie przez kobiety wszelkiego rodzaju używek"
karkołomna teoria. Kiedyś kobiety też używały odżywek i dodatkowo wiele z nich źle się odżywiało. Co jeszcze ważniejsze, później orientowały się, że w ogóle są w ciąży, a ciężarnymi kobietami i dziećmi nikt się szczególnie nie przejmował.
Bardziej obiecujące mogłoby być zbadanie, jaki wpływ na średnią kondycję ma rozwój medycyny. Kiedyś ponad połowa dzieci nie
karkołomna teoria. Kiedyś kobiety też używały odżywek i dodatkowo wiele z nich źle się odżywiało.
Matki w starożytnym Rzymie i średniowiecznej Europie truły się dawkami ołowiu przekraczającymi wszelkie obecne normy (ołowiane rurociągi, zbiorniki na wodę), a jednak ludzkość przetrwała. A ołów jest dużo bardziej toksyczny, szczególnie dla dziecka w okresie płodowym, niż jakieś gówna z butelek.
Ale faktem jest że nasz gatunek ulega coraz większej degeneracji, szczególnie, że dobór