Taka sytuacja.
Wczoraj jadłam obiad z rodziną [między nami brat - lat 11] i wsuwając elegancko rosół słuchaliśmy przy okazji radia które w naszym domu włączone jest niemalże zawsze, nie lubimy jak jest cicho. Godzina 13 po południu, po wiadomościach w radiu rozpoczynają się reklamy - ponad 3/4 dotyczą suplementów diety, natomiast 100% tychże suplementów dotyczy układu moczowego bądź erekcji. I tak mieszając łyżką w rosole, słucham o tym jak bardzo skrzypi, bądź nie skrzypi łóżko po jednym z środków, o tym że pani miała problemy po seksie z układem moczowym, ale NIE poddała się i znalazła odpowiedni suplement a teraz błogo 'uprawia' przyjemność, i o tym że to żaden wstyd że Panu nie staje - on właśnie kupuje środek dla siebie który na pewno mu pomoże. Rozmaite dialogi, słowo s--s, erekcja, i przyjemność są głównie powtarzanymi. Wszystko okraszone boskimi szeptami i wzdychaniem.
Mój brat wystarczające pojęcie o wszystkim ma, takie jakie powinno mieć dziecko w jego wieku, jednak jak to dzieciak - powtarza i czerwienią mu się uszy, ja jestem zupełnie zniesmaczona i rosół nagle traci swoją magię.
Jak to ma się do tego, że reklamy alkoholu puszcza się dopieropóźnym wieczorem? Jak wytłumaczyć 6cio czy 7dmio latkowi o co chodzi? Farmacja serio już tak cienko przędzie że musi się ratować suplementami które i tak w 98% nic nie dają? No może i to nic groźnego, ale nie tylko ja jestem już tym wszystkim zniesmaczona.
Komentarze (6)
najlepsze