Wpis z mikrobloga

@jerzu70: To trochę jak mityczny doktor z Niemiec czy autko po duchownym (popie czy księdzu). Mój kolega kupił Golfa 12-letniego po księdzu z dużej parafii w Warszawie i przez pierwsze pół roku opowiadał, że mega zadbany, jakiś tam przebieg koło 100kkm tylko, ale jak trafił po kolizji na ASO i wyszło, że jednak ksiądz mu o dość potężnym dzwonie w Austrii, skąd auto było sprowadzone, mu nie powiedział, to nie
  • Odpowiedz
@Sylwiusz89: a kogo to obchodzi, wystawia się zawsze duuużo drożej i czeka na frajera - mi się jeszcze nie zdarzyło stracić na sprzedaży bo zawsze się złapie jakiś mózg szukający okazji ;)
  • Odpowiedz