Wpis z mikrobloga

#perfumy #recenzja

Jovoy Fire At Will. W otwarciu od początku czuć dużo słodyczy, jest wanilia, skarmelizowany cukier oraz pudrowy akord. Szczerze powiedziawszy żółtych kwiatów się za bardzo nie doszukuję. Być może kręcą się gdzieś w tle, lecz nic poza tym. Kompozycja jest liniowa i dominuje w niej słodki akord wraz z cukrem. Nie pachnie to źle i dla osób lubiących podobne klimaty, perfumy powinny być przyjemne, jednak to by było na tyle.

Zapach przypomina mi nieco Amore Caffe w fazie drydownu. Różnica jest jednak taka, że w przypadku Mancery w otwarciu czuć lody kawowe, co czyni ją ciekawszą. Tutaj natomiast od początku jest jedynie wanilia z cukrem. Nudne i mało kreatywne perfumy, o średnich parametrach na jesień lub zimę. Nie ma się co o nich bardziej rozpisywać, bo same nie oferują nic więcej. Ocena końcowa 4/10

Zapach 5/10
Projekcja 4.5/10
Żywotność 6/10
Jakość/Cena 3/10
Frufruf - #perfumy #recenzja

Jovoy Fire At Will. W otwarciu od początku czuć dużo sł...

źródło: 375x500.70289

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 0
@anomalia_: A zobaczymy, jeszcze nie psikałem ( ͡° ͜ʖ ͡°). Mam zestaw samplów, ale nie chcę samych Jovoyów wrzucać więc staram się w miarę możliwości rotować pomiędzy niszą, mainstreamem i arabami.
  • Odpowiedz