✨️ Obserwuj #mirkoanonim Czy ktoś ma tak jak ja i z tego stanu da się wyjść? Pochodzę z Polski C, z byłego PGRu na którym moi rodzice znaleźli się przypadkiem. W moim domu zawsze było biednie, a ja jako dziecko z tego powodu byłam bardzo wycofana, nie potrafiłam nawiązać żadnych relacji. Czułam się po prostu pod wieloma względami gorsza. Odzywałam się tylko jak musiałam, nie miałam zbyt wiele koleżanek i nikt nigdzie mnie nie zapraszał. Do tego odstawałam od nich mocno jeżeli chodzi o wygląd. Byłam chudziutka i po prostu brzydka, a przynajmniej tak się czułam. Tak było w gimnazjum, tak było w liceum, a zaczęłam się zmieniać dopiero w czasie studiów. Pojawiły się pierwsze koleżanki, spędzanie czasu w towarzystwie, pierwsza praca w której nawet dobrze sobie radziłam, otworzyłam się na ludzi, udało mi się nawet skończyć studia na jednej z lepszych uczelni w Krakowie. Obecnie mam wspaniałego chłopaka, urządzamy dom i niedługo bierzemy ślub. A ja momentami czuję się... no właśnie. Boję się być szczęśliwa, tak jakby ten strach wynikał z leku o to że ktoś mi to prędzej czy później zabierze. Bo tyle czasu było źle i teraz nie może być dobrze też. Przez to boję się działania, boję się życia. Mam wewnętrzny żal że zmarnowałam tyle czasu i moja młodość wyglądała tak jak wyglądała. Tęsknię czasami do wizji życia, którego nie doświadczyłam i nie doswiadcze. Tak jakbym nie mogła zaakceptować siebie, swojej historii, pochodzenia. Męczy mnie to i nie potrafię być szczęśliwa. Martwię się w przyszłość bo z tyłu głowy mam wersję siebie z dzieciństwa - pokrzywdzoną, strachliwą szarą myszkę, która boi się ludzi i świata. I chociaż teraz jest dużo lepiej, radzę sobie, to cały czas mieszka we mnie to biedne dziecko i ciężko mi przerwać ten schemat. Byłam na Psychoterapii i niewiele to dało. Czy ktoś z Was ma podobnie? Jakieś rady? #pytanie #depresja
Anonim (nie OP): To logiczne, pijak jak jest pijany to nie myśli o piciu bo już pije, a jak nie pije to myśli i jest z tego powodu zadowolony, zwykłe wspomnienia o czymś przyjemnym w momęcie osiagniecia tej przyjemności, jedzenie podczas bycia sytym itd. itd.
Anonim (nie OP): Mam podobnie do ciebie, z tym, że ja nie radzę sobie z pracą i związkami. Z jednym chłopakiem mi nie wyszło, bo byłam dla niego za brzydka. Nie szukam nowego, bo i tak bym sabotowala każda relacje. W pracy ludzie mnie nie akceptują, w każdej jestem kozłem ofiarnym, ta niedynamiczna osoba, której się nie lubi, bo jest dziwna. Nie umiem normalnie rozmawiać , zjednywać sobie przyjaciol. Ciągle prześladuja
Kilkaset tysięcy żeby jeździć w kurtce z prędkością dużego to całkiem rozsądny wybór. To chyba taka nowa definicja lukausu w Polsce. Bez spinki tylko:p #transport #bogactwo #zima
Czy ktoś ma tak jak ja i z tego stanu da się wyjść? Pochodzę z Polski C, z byłego PGRu na którym moi rodzice znaleźli się przypadkiem. W moim domu zawsze było biednie, a ja jako dziecko z tego powodu byłam bardzo wycofana, nie potrafiłam nawiązać żadnych relacji. Czułam się po prostu pod wieloma względami gorsza. Odzywałam się tylko jak musiałam, nie miałam zbyt wiele koleżanek i nikt nigdzie mnie nie zapraszał. Do tego odstawałam od nich mocno jeżeli chodzi o wygląd. Byłam chudziutka i po prostu brzydka, a przynajmniej tak się czułam. Tak było w gimnazjum, tak było w liceum, a zaczęłam się zmieniać dopiero w czasie studiów. Pojawiły się pierwsze koleżanki, spędzanie czasu w towarzystwie, pierwsza praca w której nawet dobrze sobie radziłam, otworzyłam się na ludzi, udało mi się nawet skończyć studia na jednej z lepszych uczelni w Krakowie. Obecnie mam wspaniałego chłopaka, urządzamy dom i niedługo bierzemy ślub. A ja momentami czuję się... no właśnie. Boję się być szczęśliwa, tak jakby ten strach wynikał z leku o to że ktoś mi to prędzej czy później zabierze. Bo tyle czasu było źle i teraz nie może być dobrze też. Przez to boję się działania, boję się życia. Mam wewnętrzny żal że zmarnowałam tyle czasu i moja młodość wyglądała tak jak wyglądała. Tęsknię czasami do wizji życia, którego nie doświadczyłam i nie doswiadcze. Tak jakbym nie mogła zaakceptować siebie, swojej historii, pochodzenia. Męczy mnie to i nie potrafię być szczęśliwa. Martwię się w przyszłość bo z tyłu głowy mam wersję siebie z dzieciństwa - pokrzywdzoną, strachliwą szarą myszkę, która boi się ludzi i świata. I chociaż teraz jest dużo lepiej, radzę sobie, to cały czas mieszka we mnie to biedne dziecko i ciężko mi przerwać ten schemat. Byłam na Psychoterapii i niewiele to dało. Czy ktoś z Was ma podobnie? Jakieś rady?
#pytanie #depresja
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: razzor91
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo ·