@przegrywNL: Pierwsza odpowiedz to jakis bait? Z dobrego gimnazjum idz do technikum budowlanego i spedz cztery lata z debilami co beda w przyszlosci ukladac cegly do kupy.
A potem z takim wyjalowionym umyslem idz na studia inzynieryjne jakas architekture na przyklad. Sie zesrasz predzej niz zaliczysz semestr.
@przegrywNL: technika w 99% przypadkach to wylęgarnie debili. nie ważne, czy chcesz iść na politechnikę, czy na uniwersytet, czy nigdzie, w żadnym wypadku technikum to nie jest dobry wybór.
@pieczony_szczur_z_ogniska: Nie chodzi o to jakich uczniów się spotyka tylko o program nauczania. Gdzie licealista ma zdobyć skille niezbędne na architekturze? Od matematyczki- teoretyczki może co najwyżej dostać przygotowanie żeby zdać maturę, dostać się tam i zaliczyć jakieś podstawy. Tak samo jak przyszły computer scientist, który w LO czytał książki „Od tensorów do spinorów” ale przez 4 lata nie trzymał myszki bo informatyka była drugą godziną wychowawczą.
@przegrywNL: Gosciu dobrze Ci pisze. Technikum to byly najgorsze cztery lata mojego zycia jezeli chodzi o wyjalowienie intelektualne. W sumie to ogolnie byly najgorsze cztery lata.
Technikum to polaczenie kursu zawodowego i najslabszego liceum w miescie. Podstawy podstaw. I udreka z debilami.
No chyba ze sam sie dobrze odnajdujesz wsrod takich ludzi co nie czytaja ksiazek, pala, chleja, cpaja i nie maja zandych ambicji. Wtedy ok.
technika w 99% przypadkach to wylęgarnie debili. nie ważne, czy chcesz iść na politechnikę, czy na uniwersytet, czy nigdzie, w żadnym wypadku technikum to nie jest dobry wybór.
@ly000: Brawo. Wreszcie ktos to otwarcie powiedzial.
Tak jak napisałem nie chodzi mi o ludzi tylko o program i o to jak będąc w LO zdobyć praktyczne podwaliny pod przyszły zawód. Nie spotkałem absolwentów technikum, którzy by się jakoś specjalnie stoczyli a kilku "DEBILI" to dzisiaj business INTELLIGENCE. I to takich, którzy bali się matematyki jak diabeł święconej wody na etapie podstawówki więc w LO nie mogliby rozwijać swojego potencjału z zakresu IT.
@maxiek: To nie zmienia faktu, że nawet absolwent najbardziej prestiżowego liceum i matematyczny olimpijczyk może nie mieć predyspozycji do skręcania kabelków, programowania, obwodów elektrycznych i rysunków technicznych. Bo niby kiedy miał się tego o sobie dowiedzieć? Tak samo jak zdarzają się „matematyczne mózgi”, które dostają się na kierunki ekonomiczne. Zaliczają matematykę, statystykę czy ekonometrię a w kolejnych latach przerasta ich jakiś śmieszny przedmiot z marketingu i zrobienie prezentacji w power
Dlaczego zakładasz, że każdy umysł ścisły ma predyspozycje manualno-techniczne czy też każdemu umysłowi ścisłemu będzie podchodzić tematyka finansów? I dlaczego wątpisz w sukces na stanowiskach analityków osób niebędących geniuszami z matematyki? Mało to jest absolwentów „Wyższych szkół marketingu i ekologii” z karierą w bankowości, którzy zaczynali od wciskania produktów finansowych i awansowali na stanowiska analityków właśnie dzięki temu, że mieli „gadane” a potem zostali odpowiednio wdrożeni? Mało jest filologów, z których robi
Mało to jest absolwentów „Wyższych szkół marketingu i ekologii” z karierą w bankowości, którzy zaczynali od wciskania produktów finansowych i awansowali na stanowiska analityków właśnie dzięki temu, że mieli „gadane” a potem zostali odpowiednio wdrożeni
Nie, bo kariera w bankowości to szerokie spektrum i niekoniecznie musi oznaczać siedzenie w zaawansowanych technicznie rzeczach. Natomiast jeśli zadałbyś pytanie pokroju "czy mało takowych ludzi jest z karierą w obszarach finansowych skorelowanych silnie z
Wielu byłych magazynierów czy ogólnie niebieskich kołnierzyków zostało programistami na emigracji bo tam dużo łatwiej było to osiągnąć matematycznym dyletantom. Nawet jedna z tutejszych „gwiazd” IT z UK nagrywała filmiki o koledze, który bał się matematyki w szkole a teraz studiuje w Szkocji nauki informatyczne. Jednocześnie będąc pracownikiem branży IT, do której trafił jako self-taught man z doświadczeniem magazyniera i polską maturą. ECTS-y to kryterium ważne dla pani w dziekanacie a nie
Nie przeceniałbym też rangi ani prestiżu uczelni wyższych. Coraz częściej obserwuję ścieżkę edukacji: technikum na prowincji> inżynier w wyższej szkole tego i owego na prowincji> studia uzupełniające na SGH dla inżynierów z finansów. Podczas gdy studenci studiów pierwszego stopnia na SGH muszą się wykazać nie lada zdolnościami ścisłymi, są regularnie odsiewani to techniczne łebki, które nie dostały się do LO bo zabrakło punktów z matmy na etapie diżimnejzjum, sięgają po tytuł mgr
Czy znasz jakiegoś absolwenta LO, który stał się genialnym umysłem technicznym na Politechnice?
A potem z takim wyjalowionym umyslem idz na studia inzynieryjne jakas architekture na przyklad. Sie zesrasz predzej niz zaliczysz semestr.
Technikum to polaczenie kursu zawodowego i najslabszego liceum w miescie. Podstawy podstaw. I udreka z debilami.
No chyba ze sam sie dobrze odnajdujesz wsrod takich ludzi co nie czytaja ksiazek, pala, chleja, cpaja i nie maja zandych ambicji. Wtedy ok.
@ly000: Brawo. Wreszcie ktos to otwarcie powiedzial.
źródło: 79b0ef4c1f9a9f0467e2c73740943f74
PobierzNie spotkałem absolwentów technikum, którzy by się jakoś specjalnie stoczyli a kilku "DEBILI" to dzisiaj business INTELLIGENCE. I to takich, którzy bali się matematyki jak diabeł święconej wody na etapie podstawówki więc w LO nie mogliby rozwijać swojego potencjału z zakresu IT.
Nie, bo kariera w bankowości to szerokie spektrum i niekoniecznie musi oznaczać siedzenie w zaawansowanych technicznie rzeczach. Natomiast jeśli zadałbyś pytanie pokroju "czy mało takowych ludzi jest z karierą w obszarach finansowych skorelowanych silnie z