Wpis z mikrobloga

@karoryfer: miałem łamaną wywrotę (zajebista) a brat miał tego rescue team czy jak się to tam nazywało: nitkę można było rozwiesić między krzesłem a samochodzikiem i spuszczać po nim ludziki: jeden z bardziej pomysłowych i niepozornych zestawów ever moim zdaniem :) a jak się zużyła oryginalna nitka to spokojnie dało się ją zastąpić zwykłą nitką. W zasadzie dziwie się że nie robią już nic podobnego.

a i samochodzik księżycowy też chyba
@karoryfer: patrze na to i od razu odkupilbym od Ciebie wszystkie pojazdy Space (oprocz duzej stacji), wyscigowke Octan4, jeepa strazy pozarnej i skuter sniezny.
Dlatego, ze sam to mialem i taka mnie nostalgia scisnela w sercu, ze ojeju... :) :) :)
zazdroszcze w cholere tej kolekcji
@karoryfer: spoko, zamatarke zolta mialem ale oddalem za bezcen kolegom w dziecinstwie. Ekipa budowlana to bylo moje marzenie, bawilem sie tym w myslach ogladajac katalog. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#!$%@?! Wszystkie swoje zestawy z lego system pooddawalem znajomym za jakies smieszne, tandetne i nie adekwatne pieniadze. Jakim ja jestem debilem!
@b0lec: Nitkowe ekspedycje całych drużyn ludzików lego to była moja ulubiona zabawa :) Projektowanie coraz to wymyślniejszych i bardziej czepliwych kotwic, które po rzucie zaczepiały się za mebel, budowanie pojazdu, któremu niestraszne schody, progi w drzwiach, śliskie parkiety i szorstkie dywany, a na końcu sama ekspedycja z pokoju do pokoju, która za każdym razem miała inny cel, ale kończyła się w tym samym miejscu, a której momentem kulminacyjnym było właśnie puszczanie