Nie ujmując szacunku dla "szczątków ludzkich" zastanawiam się jak "wytrzymały" musi być albo w jakim stopniu można przywyknąć do pracy przy ludzkich zwłokach - bo o ile sekcja zwłok zaraz po śmierci może wydawać się po prostu rutynowa i nie wywołująca większych kontrowersji (o ile oczywiście ciało nie jest jakoś zdeformowane lub nie jest po jakimś okropnym wypadku) to o tyle jestem ciekaw jak lekarz radzi sobie i wytrzymuje kiedy musi otworzyć
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@xSQr: Mojej mamy były facet swego czasu jeździł i zbierał trupy właśnie. Opowiadał raz, że kiedyś jakiś facet umarł w szopie i leżał tam jaki długi czas i w końcu ktoś zadzwonił na policję, bo smród niewyobrażalny. Mówił tylko, że jak tam wszedł to rzygał dalej niż widział.

I wtedy też twierdził, że wszystko już widział i wrażliwość oscyluje gdześ w okolicach 0, ale są sytuacje, gdy ciężko wytrzymać.

Pytanie
  • Odpowiedz
@xSQr: Z tym odsiewem studentów - totalna bzdura, nikt nie mdleje, nikt się specjalnie nie podnieca, zwłoki w prosektorium są utrwalone w formalinie, przypominają raczej manekiny; większość preparatów jest wypreparowana i na pierwszy rzut oka nie przypomina części człowieka tylko wysuszone mięso z zupy. Ogólnie bez większej ekscytacji. Wszyscy za to z niecierpliwością oczekiwali na zajęcia na 3. roku z patomorfy, gdzie z raz czy dwa uczestniczyliśmy w sekcji zwłok.
  • Odpowiedz