uwaga uwaga, fani #zakazhandlu i "trzeźwy weekend to #!$%@? nie weekend" z okolic nowego czy muchomorów - żabka przy myjce na skrzyżowaniu Strzegomska-Rogowska wyprzedaje ostatnie butelki wódki, bo końca kolejki nie widać. #!$%@? trochę gównem, ale przy tej ilości osób statystyka robi swoje (σ ͜ʖσ)
Wy się cieszycie z otwartych wszystkich (prawie) Żabek, a dziewczyna, która jest właścicielkom pobliskiej żaliła mi się, że do otwierania została zmuszona (nie pytałem się jak). Przed zakazem też otwierała w niedzielę, ale za kasą stał pracownik, teraz musi stać sama do... końca życia? Emerytury? Powiedziała, że nie ma pojęcia kiedy będzie miała wolną niedzielę, nawet dziewczyna nie wie jak na dwa tygodnie na wykupione wakacje pojedzie.
#zakazhandlu
Od kilku lat nie mieszkam w Polsce, ale wcześniej i owszem zdarzyło się ponad 30 lat. I tak mnie zastanawia co takiego stało się od 2014 roku ( rok mojego wyjazdu), że nagle ludzie muszą, ale to po prostu MUSZĄ robić zakupy w niedzielę ( a przynajmniej tak wynika z ogromnej liczby komentarzy, nie tylko na wykopie). I że ten zakaz to taka wielka krzywda i nieszczęście, upadek dla gospodarki etc. Jak