Zamach na World Trade Center ma mnóstwo odjechanych historii, ale jedną z najbardziej abstrakcyjnych opowiedział Ernest Armstead. 11 września 2001 był pracownikiem pogotowia ratunkowego straży pożarnej Nowego Jorku. W książce Deana Murphyego (nieprzetłumaczonej na polski) "September 11: An Oral History" opowiedział swoją historie z World Trade Center Plaza, gdzie dotarł po ataku.

"Myślę o niej jak o żywym trupie. Rozmawiałem z żywym trupem i skłamałem żywemu trupowi. Powiedziałem jej, żeby się trzymała, że
vasos - Zamach na World Trade Center ma mnóstwo odjechanych historii, ale jedną z naj...

źródło: image

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

11 września, dzień w którym każdy popularny pismak/aktor/infu/wannbe sławna osoba wysrywa wpis, jakoby małolat siedział przed ekranem przerażony, że dwie wieże się r-------y, wszyscy dookoła płakali, bali się wojny, straszna tragedia, miliony pytań bez odpowiedzi, smutek bo nie żyje tyle istot ludzkich.

A ja zawsze mam ochotę wtedy zapytać, czy śledzą może inne tragedie na świecie które wydarzyły się od tamtego czasu, przy których wtc to mały incydent ( ͡° ͜
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

obecne wojny


@Zly_On: wojna to proces ciągły, niezamykający się w jeden dzień, jak WTC, w dodatku najczęściej nadchodząca stopniowo (groźby dyplomatyczne, manewry, potyczki, gromadzenie wojsk). Nie można się dziwić, że ludzie przeżywają te rocznice, skoro nigdy wcześniej ani później nie odstawiła się nagle tak dosłownie abstrakcyjna, spektakularna co by nie mówić, sytuacja, którą obserwowano w milionach domów. Może jeszcze Pearl Harbor było takie szokujące z perspektywy amerykańskiej, ale liczba naocznych
  • Odpowiedz