#zapamietane Wracałam do wioski zaprzęgiem pocztowym. Konik nazywał się Fuks , bo miał jasny ogon i jasną grzywę. W pewnej chwili obejrzałam się do tyłu i widzę, że za mną suną drogą dwa wilki. Podniosłam się w saniach, zakręciłam lejce na lewą rękę, do prawej chwyciłam bat i popędzam konia ile sił. Koń przyspieszył. Kiedy przeszedł w galop, zaczął ranić kopyta o belkę sań i na śnieg posypały się rople
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach