Szukam #w----y która jest jak najmniej delikatna w smaku. Coś co wypala gębę na czysto i niekoniecznie od procentów. Talisker Skye i Laphroaig jako punkt wyjściowy. Coś ostrzejszego?
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Panowie kupiłem w----y zwykły Ballantine's 0,7 w małym osiedlowym sklepie a kupuje tego sporo od lat dość regularnie i w tym sklepie też kupowałem chociaż bardzo rzadko, no i dzisiaj pierwszy chyba raz po otwarciu okazało się że jest w tej butelce dozownik - taki co kropelki robi (a nigdy nie ma, ostatnio kupowałem z tydzień temu). A ten sklepik to typowy januszex jest więc się zastanawiam czy to
AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Panowie kupiłem w----y zwykły Balla...

źródło: comment_NahxXc90BsPSqhCE6WZDdyQ34twuykat.jpg

Pobierz
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@cofko: trudno to do czegoś porównać. Słód suszy się torfowym dymem. To daje aromat wypalonego drewna w kominku mniej-więcej, trochę może dymu wędzarniczego ( ͡º ͜ʖ͡º) Ten aromat się albo kocha albo nienawidzi.
  • Odpowiedz
Mirki, czy ktoś wie jak kupić kawę od Jacka Daniel'sa?? Nigdzie tego w EU nie widzę, a ze sklepu w Stanach wysyłka tylko do USA i CAN. Na obecnym etapie nie spożywam alko, a brakuje mi smaku Jacka ;)
Może ktoś coś widział/wie??
#w----y #jackdaniels #alkoholizm #a-----l #kawa #kiciochpyta #
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jakie w----y polecacie do 150-200zł? Do tej pory piłem tańsze Jamesony czy Jack Daniels i teraz chciałem coś lepszego. Celuję w Arbelour 12 i Glenlivet 12. Dobry wybór? Co jeszcze mogę spróbować?
#w----y #pijzwykopem
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@ThePawel: oba są ok, oprócz tego na start dobry jest Glenfiddich. A jak się trochę oswoisz z single maltami, sięgnij po coś torfowego - np. Laphroaig który smakuje jak dym z ogniska ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
"Bandyta, który pachniał w-----y"

Węgierska policja przez 6 lat była bezsilna. Attila, nie będąc karanym na Węgrzech, stał się niemożliwym do wytropienia chociażby po odciskach palców. Zawsze działał szybko i, mimo posiadania broni, nigdy nikogo nie skrzywdził. Według niektórych artykułów policja zasięgała nawet porad wróżki, która miałaby przewidzieć kolejne ataki Viszkisa. A on sam śmiał się w twarz strażnikom prawa; prowadził podwójne życie sportowca i rabusia, wydając pieniądze w zastraszającym tempie –
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@SonOfPizza: ja polecę mój osobisty hit czyli Lagavulin 16YO, mam nadzieję, że lubi torfowe. A jeżeli nie chcecie ryzykować to Balvenie - tę, która się zmieści w budżecie.
  • Odpowiedz
@bladybezczel: Ardbeg nie jest dużo bardziej torfowy od Selecta z Laphroaiga w moim odczuciu. Caol Ila jest przegapiana natomiast moim zdaniem. Nieco łagodniejsza, bardziej wędzona niż torfowa - dla mnie najlepsza z tych podstawowych Islay.
  • Odpowiedz
Najpierw zacząłem odpowiadać @decorum na jego post, ale wypowiedź się mi za bardzo rozrosła i stwierdziłem, że dodam może jednak własny post. Pisane nieskładnie, mam nadzieję, że da się przeczytać.

Jest taka teoria (z którą się zgadzam), że każda spożywająca a-----l osoba jest na drodze do alkoholizmu.
Kwestią jest tylko czas. Jednym może to zająć rok, innym 100 lat (czyli po prostu umrą zanim się to stanie).
W pewnej książce porównano to do pułapki, jaką zastawia na owady pewien kwiat - owad kuszony słodkim nektarem wchodzi coraz bardziej do kielicha. Widzi na dnie martwe owady, ale go to nie dotyczy, bo może przecież odlecieć, tamte owady były jakieś głupie. Aż w pewnym momencie jest już zbyt obżarty, a ścianki są zbyt strome i do tego już jego skrzydełka i nóżki się kleją i nie może się wydostać i ląduje wśród reszty tych głupich owadów na dole. Czyli albo w porę uciekasz i się ratujesz, co jest z czasem coraz trudniejsze, albo dochodzisz do miejsca bez odwrotu.
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@afro001: Z kilkudniowym opóźnieniem przeczytałem Twój tekst. Pozwól że dorzucę swoje trzy grosze.

Nie neguję tego, co napisałeś, ale nie zgadzam się mimo wszystko z postawieniem sprawy w ten sposób, jak Ty w opisach swoich przypadków. Dlatego, że z tego płynie prosty wniosek, że każdy, ktokolwiek pije jakikolwiek a-----l kiedykolwiek, jest już alkoholikiem, tylko jeszcze o tym nie wie. I że jak dziś pijesz jedno p--o raz na miesiąc, to pewnie za 30 lat będziesz pić pół litra dziennie. Albo i nie, ale będziesz regularnie pić, więc będziesz alkoholikiem. Takie podejście do alkoholu, tzn. twardo że jest wyłącznie negatywnym czynnikiem, mocnym narkotykiem i zawsze prowadzi do upadku może skutkować u ludzi... olaniem tematu. No bo jak to, skoro wszyscy jesteśmy alkoholikami, to ten alkoholizm to w takim razie nic złego, można pić. A to odwrotny skutek do zamierzonego.

Zawsze w rozmowach z ludźmi, którzy są zaleczonymi alkoholikami lub generalnie zauważyli u siebie problem i go pokonali uderza mnie to, że zawsze a-----l przedstawiają jako jednoznaczne zło i drogę w jedną stronę. Nie istnieje picie "rekreacyjne", nie istnieje bezpieczne. To zawsze jest wstęp do uzależnienia. Głęboko się z tym nie zgadzam. Tzn. zgadzam, ale tylko w odniesieniu do nich, a nie ogółu ludzi. A dodam tutaj, że takie dyskusje prowadziłem z wieloma terapeutami, fachowcami, po szkoleniach, spotkaniach, także w Monarze jeszcze za życia Marka
  • Odpowiedz