W czasach, kiedy jeszcze mieszkalem w Londynie w West Drayton wybralem sie na urodziny kolezanki. Piateczek, alko sie lalo ponadprzecietnie, domek z ogrodem, grill, ognisko, gitara... Troche sie pale zalalo, nie ukrywam.
Wracam do siebie w srodku nocy, piechotka, spokojnie. Wychodze z przejscia podziemnego pod dworcem West Drayton. Kto zna ten wie - wokol sa domki z takimi malymi murkami robiacymi za ogrodzenie.

























#unaswuk #niepopularnaopinia #opiniawlasna #emigracja
Niektorzy ludzie lubia Mozarta
A inni, jak im nogi smierdza.
Pozdrawiam,
Sorek