Chyba niepopularna opinia, ale dla mnie najlepsze były pierwsze odcinki #
theoffice gdzie Michael był wrednym kretynem, a nie tak jak później miłym kretynem.
Michael jako postać "ciągnąca" fabułę do przodu był raczej taki sobie (praktycznie to samo co Andy w ostatnich sezonach); najlepsze fragmenty to raczej interakcje pomiędzy innymi postaciami.
#
seriale