Gdzieś koło 2014 roku Cult of Youth było moim wielkim odkryciem muzycznym. Okazuje się, że można świetnie dodać punk do neofolku - albo odwrotnie.
Grali często ostro, agresywnie, ciekawie łączyli różne style. Estetycznie też album ich ''Cult of Youth'' trafiał w moją osobistą 10. Utwory takie jak ten - albo Lorelei, Eihwaz, New West czy Sidestreets - jakoś mi się nie nudzą.

Potem ich unikalny styl jakoś się dla mnie rozmył (a
Sagez - Gdzieś koło 2014 roku Cult of Youth było moim wielkim odkryciem muzycznym. Ok...
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Foresight świetna, eklektyczna i wciągająca od pierwszej chwili w swój dziwaczny świat płyta, która oferowała zupełnie inne spojrzenie i podejście do avat-popu niż reszta topowych przedstawicieli z lat 60 (brak zadłużenia i ciagnacego się długu wobec przeszłości, jak w przypadku dwóch znanych zespołów na B, to chyba główna przyczyna, bo nikt nie musiał się przebierać za zwierzęta jak przy Magical Mystery Tour, ani wymieniac całego zespolu na orkiestrę ( ͡
KurtGodel - @Foresight świetna, eklektyczna i wciągająca od pierwszej chwili w swój d...
  • Odpowiedz
@KurtGodel: Powiedziałbym że to jest największe osiągnięcie gatunku i jedna z najbardziej wpływowych rzeczy na mój gust, przez jakiś czas w 2014 jak miałem największą fazę na lata 60 to była to moja ulubiona płyta w ogóle. To co zawsze robiło na mnie wielkie wrażenie to umiejętność daleko idącego wizjonerskiego eksperymentowania (samplowanie w 1968!) i budowania psychodelicznej atmosfery znacznie skuteczniej niż ich rówieśnicy, przy jednoczesnym pełnym zachowaniu rockowej przebojowości i
Foresight - @KurtGodel: Powiedziałbym że to jest największe osiągnięcie gatunku i jed...
  • Odpowiedz