Po przesłuchaniu całej płyty, niestety ale subiektywnie muszę stwierdzić że słaba ta płyta. Niestety, ale nie ma podjazdu do starszych albumów. Śpiewany Oskar to nie jest to, może kiedyś do mnie to przemówi #pro8l3m
@ChrystusPoganin: Mi płytka spodobała się. Wiadomo Ground Zero to to nie jest ale ciężko mi u nich wskazać coś najsłabszego. Wszystko w sumie przyjemnie się słucha.
#pro8l3m pierwszy odsłuch jest mniej więcej taki: ooo ten numer jara *pyk kończy się bo to był skit*, ooo ten też dobry *pyk, znowu skit* xD
ogólnie słabizna. już wolałem Fight Club, który był płytą ogólnie gorszą, ale miał Żar, V, Freon, remix Ritz Carltona. tutaj nie ma perełek, Nicea najlepszym numerem, chyba format dotarł do ściany
@HouseBrand: posłuchałem kilka razy kilku kawałków tego artysty, ale dotarło do mnie że to płytkie, oparte na "kurła, kiedyś to było, wersja 90te" i rzeczywiście, po chwili się nudzi i występuje krindż. CO kto woli
@kasjanbald: Znalazłam to z czym mi się kojarzyło, ale to raczej mój mózg zrobił fikołka, porównując ten moment 1:59 z początkiem You Needed Me Rihanny XD
@120_Dni_Sodomy: Słucham od rana, w nocy mnie odrzuciło. Totalnie nie czuję Oskara w takich refleksyjnych klimatach. Żeby to jeszcze było 100% w klimacie kontestowania życia i rozważań o nim, ale tam dalej jest próba wplatania wątków ulicy i gangserki i wychodzi jakiś potworek tekstowy.
Bity w aucie na basie siadają lepiej niż na słuchawkach, ale to tyle dobreog co można napisac
#pro8l3m