Przejścia podziemne wydają się być miejscem przemarszu świętych krów. Serio. Okazuje się, ze mało kto wie, którą stroną się chodzi, nieliczna część ma także świadomość, że nie staje się na środku, nie idzie się całą szerokością albo że wysypia się w nocy i nie snuje się flegmatycznie, utrudniając przejście innym. Niby nic wielkiego, ale na co dzień jeszcze bardziej frustruje (zwłaszcza mam na myśli podziemia w centrum Warszawy). Nie jest ważne, o
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach