To co chcę wam powiedzieć to najbardziej przerażająca rzecz, jaka mnie w życiu spotkała. Zostałem napadnięty. Ale nie jak myślicie. W zeszłe wakacje ja i moja dziewczyna wybraliśmy się z moim kolegą z pracy i jego dziewczyną na weekend w góry. Wynajęliśmy małą chatkę na odludziu. W sobotę dziewczyny przygotowywały jedzenie, a my wyszliśmy pozwiedzać okolicę. Gdy szliśmy drogą między rozciągającymi się po horyzont polami zauważyliśmy grupkę mężczyzn, którzy obijali się siedząc przy podupadającej polnej altanie, z huśtawką na drzewie z liny czy raczej sznurka na pranie. Droga była szutrowa, samochody jeździły sporadycznie. Poczułem się dziwnie bo jak przechodziliśmy to ucichli dziwnie, patrzyli się na nas, było ich sześciu, raczej w naszym wieku (30 lvl)
Doszliśmy do wioski, kupiliśmy sobie po piwku i wracaliśmy tą samą drogą. Oni dalej tam siedzieli, ale tym razem wstali gdy nas zobaczyli. Zagadali do nas i zażądali abyśmy im oddali telefony, jak gdyby nigdy nic. Oczywiście odmówiliśmy i kazaliśmy im s--------ć na pole rozrzucać gnojówkę. Wywiązała się szarpanina, niestety mieli przewagę liczebną ale nie pobili nas. Przytrzymali i wyciągnęli z kieszeni telefony. A potem zaczęli nam ściągać. buty... I już wiedziałem, że coś nie gra.
Mimo tego że walczyliśmy z całych sił zdjęli nam wszystkie ubrania, łącznie z bielizną i skarpetkami i związali nas ze sobą sznurkiem, z którego zrobiona była huśtawka: ustawili nas na przeciwko siebie i docisnęli, tak że stykaliśmy się brzuchami i klatkami piersiowymi i zaczęli obwiązywać bardzo mocno. Potem związali nam ręce za plecami, każdemu osobno i przywiązali nasze kolana i kostki tak, że nasze uda i łydki praktycznie stykały się ze sobą, ledwo mogliśmy ustać. Gdy skończyli, zaczęli się z nas śmiać gdy staliśmy w środku pola na golasa, związani ze sobą próbując nie upaść. Jeden nich zasadził mi kopa w pośladki i upadliśmy z kolegą na ziemię, a oni śmiejąc się odeszli z naszymi ubraniami, telefonami i piwami, które sobie kupiliśmy na tamten wieczór.
Ja
Doszliśmy do wioski, kupiliśmy sobie po piwku i wracaliśmy tą samą drogą. Oni dalej tam siedzieli, ale tym razem wstali gdy nas zobaczyli. Zagadali do nas i zażądali abyśmy im oddali telefony, jak gdyby nigdy nic. Oczywiście odmówiliśmy i kazaliśmy im s--------ć na pole rozrzucać gnojówkę. Wywiązała się szarpanina, niestety mieli przewagę liczebną ale nie pobili nas. Przytrzymali i wyciągnęli z kieszeni telefony. A potem zaczęli nam ściągać. buty... I już wiedziałem, że coś nie gra.
Mimo tego że walczyliśmy z całych sił zdjęli nam wszystkie ubrania, łącznie z bielizną i skarpetkami i związali nas ze sobą sznurkiem, z którego zrobiona była huśtawka: ustawili nas na przeciwko siebie i docisnęli, tak że stykaliśmy się brzuchami i klatkami piersiowymi i zaczęli obwiązywać bardzo mocno. Potem związali nam ręce za plecami, każdemu osobno i przywiązali nasze kolana i kostki tak, że nasze uda i łydki praktycznie stykały się ze sobą, ledwo mogliśmy ustać. Gdy skończyli, zaczęli się z nas śmiać gdy staliśmy w środku pola na golasa, związani ze sobą próbując nie upaść. Jeden nich zasadził mi kopa w pośladki i upadliśmy z kolegą na ziemię, a oni śmiejąc się odeszli z naszymi ubraniami, telefonami i piwami, które sobie kupiliśmy na tamten wieczór.
Ja






















"Spore" bardzo mnie zaciekawiło. Oto próba oddania ludziom kontroli nad wszechświatem, po dokładnym przyjrzeniu się, co sprawia, że gry wideo są takie popularne.
Stwierdziłem, że głównym czynnikiem jest kontrola. Ludzie w życiu codziennym nie mają wpływu na ich otoczenie.
Robią to, co się im każe, chodzą tam, gdzie się im każe, żyją tak, jak się im każe.
Ich zajęcia składają się ze stania lub siedzenia gdzieś do 17:00, a potem pozwala się im iść do domu. Nie jest tajemnicą, że są nieszczęśliwi.
Dla wielu osób gry wideo są ucieczką do świata, gdzie mają kontrolę lub prowadzą swoje wirtualne życia pełne przygód i emocji.