Potrzebuje zebrac troche dodatkowych pieniedzy bez obciazania domowego budzetu. Mam na to okolo 2,5 roku. Ze wzgledu na dosc wymagajaca prace i liczne obowiazki domowe nie sadze bym mogl poswiecic wiecej niz 6-8 godzin tygodniowo. Bylbym zadowolony gdyby udalo sie zbierac codziennie okolo 20 PLN. Znacie albo polecacie cos niezbyt wymagajacego ale generujacego nawet male ale regularne sumy bez wielkiego zangazowania.

MLM odpada bo nie chce byc az tak bogaty i az
Podczas pobytu w Porto trafilem do slawnej ksiegarni. Tak slawnej, ze zeby do niej wejsc nalezalo wczesniej kupic bilet.
Ksiegarnia ta znana jest z kreconych schodow, ktore inspirowaly pania Rowling przy opisach Hogwartu.

A o to pierwsza ksiazka, ktora wpadla mi w rece w tej ksiegarni.

#mariusz30weuropie #europa #podroze #podrozujzwykopem #turystyka
źródło: comment_fPStYEXqlYicwmxA6mjssbEv7ntLcSCV.jpg
Nawiązując do znaleziska dodanego przez użytkownika @gruby333: o żółtych kołach na murach Carcassonne mających być artystyczną instalacją (która w opini większości szpeci) jako ciekawostkę chciałbym dodać, że na swej drodze spotkałem prawdopodobnie komisję oceniającą wykonaną pracę.

Osoby te (w sumie około 10) były niezmiernie zadowolone z końcowego wyniku i poklepywały się wzajemnie po plecach gratulując jednocześnie wspaniałego sukcesu. Achy i ochy z ich grupy dochodziły aż echo dudniło jednocześnie nie podchodzili
Nawiązując do znaleziska dodanego przez użytkownika @gruby333: o żółtych kołach na murach Carcassonne mających być artystyczną instalacją (która w opini większości szpeci) jako ciekawostkę chciałbym dodać, że na swej drodze spotkałem prawdopodobnie komisję oceniającą wykonaną pracę.

Osoby te (w sumie około 10) były niezmiernie zadowolone z końcowego wyniku i poklepywały się wzajemnie po plecach gratulując jednocześnie wspaniałego sukcesu. Achy i ochy z ich grupy dochodziły aż echo dudniło jednocześnie nie podchodzili
Dzien 45 (z 45).

Koniec.

O 5:45 wyjechalismy z Austrii i po przejechaniu ostatniego odcinka naszej podrozy o dlugosci 778 km o godzinie 17:00 zameldowalismy sie w Dabrowie Gorniczej.

Wszystko sie udalo i wyszlo zgodnie z planem. Juz zastanawiamy sie jak przyspieszyc gromadzenie funduszy na nastepna wyprawe.

Najwazniejsze, ze sie nie pochorowalismy, nie stracilismy naszych rzeczy i nie uczestniczylismy w zadnym wypadku.

Dziekuje za uwage.

Jak sie troche ogarne (pewnie za jakies
Dzien 44 (z 45).

Ostatni dzien z atrakcjami. Jutro juz tylko jazda samochodem do Polski - 780 km, 7,5 godziny. Najdluzszy odcinek tej podrozy.
To jutro, a dzisiaj udalo nam sie zobaczyc jeszcze dwie ostatnie atrakcje.

Wodospad Golling (4/5) to dwie kaskady o wysokosci w sumie 75 m. Spacer z piknikiem szczegolnie przypadl do gustu starszej corce a to ze wzgledu na glosny huk spadajacej wody, kladki tuz nad wodospadem oraz na
Dzien 43 (z 45).

Rano pogoda byla ladna wiec zdecydowalismy sie na wjazd kolejka na 2700 m i przejscie Skywalk to jest wiszacej, przeszklonej i dlugiej na ok. 200 m kladki. Nic z tego niestety nie wyszlo gdyz do srody trwaja na niej prace konserwacyjne.

Zamiast tego udalismy na spacer kanionem Lammerklamm (4/5). Trasa zajela nam okolo dwoch godzin w obie strony.

Nastepnym punktem byla malownicza miejscowosc Hallstatt (3/5). Wioska jest tak
Dzien 41 (z 45).

Rano wyjechalismy z Mestre, a poznym popoludniem bylismy juz w Austrii, w Alpach. Hotel mamy w Lammertal.

Dzien 42 (z 45).

Poniewaz pogoda pozwalala rano podjelismy decyzje by wjechac kolejka linowa na Bergstation Dachstein. Na poziom 2100 m wjezdza sie dwoma kolejkami, a jest jeszcze trzecia, ktora mozna jechac dalej ale o tej porze roku nieczynna.
Tam dokad udalo nam sie wjechac zlokalizowano trzy efektowne punkty widokowe. Udalo
Dzien 40 (z 45).

Wenecja (5/5).
Czytalem gdzieniegdzie przed wyjazdem, ze nie warto i ze smierdzi... Warto, moim zdaniem.

Niestety mimo, ze dzis czwartek to nie udalo sie uniknac tlumow i tloku. Jeden dzien to tez troche malo na Wenecje. Wydaje mi sie, ze 2,5 - 3 dni bylyby odpowiednie. Udalo nam sie pospacerowac, przeplynac tramwajem wodnym i zwiedzic (choc juz w pelnym biegu bo zamykali z jakiegos powodu wczesniej bo juz
Dzien 38 (z 45).

Werona (3/5) to bardzo ladne miasto... ktore w sumie troche rozczarowalo. Spacer po miescie udany. Dobry efekt popsuly obiekty, ktore zwiedzilismy. Teatr rzymski, dom Julii czy amfiteatr. Z zewnatrz sa ladne, a wnetrza nie skrywaja nic specjalnego. Takie moje zdanie i osobiscie nie polecam ich zwiedzaniania. Moze troche niefortunnie je wybralismy ale byly one wliczone do obiektow, ktore mozna zwiedzac majac Verona card (tez mmoim zzdaniem nie warta
Dzień 36 (z 45).

Rano tuż po przebudzeniu i śniadaniu udaliśmy się na dziecięce wyścigi pojazdów samodzielnie skonstruowanych i napędzanych siłą mięśni. Linia mety przebiegała tuż pod hotelem. Wyścigi i pojazdy podobały się szczególnie Oli.

Tuż po nich udaliśmy się obejrzeć wodospad w Sillans-la-Cascade (3/5). Wodospad (44 m) jest uznawany za jeden z najpiękniejszych we Francji. Krótki spacer z parkingu do wodospadu, piknik i udaliśmy się do miejsca poleconego przez @th3ta:
Dzien 34 (z 45).

Pierwsza czesc dnia spedzilismy na zwiedzaniu Pont du Gard, pozostalosci akweduktu zbudowanego przez Rzymian. Zachowany 270 m odcinek to trzypiętrowa konstrukcja o wysokości niemal 50 m i 6,4 m szerokości. Poszczególne pietra zbudowano z różnej liczby łuków - 6 w dolnej kondygnacji (spelniajacej role mostu), 11 w środkowej i 35 w najwyższej z kanalem prowadzacym wode.
Dolna część spełniała rolę mostu przebiegającego nad rzeką. Na górnej umieszczono kanał
Dzień 33 (z 45).

Avignon (3/5).
Zwiedziliśmy dawną siedzibę papieża (2/5), która tak jak z zewnątrz wygląda imponująco tak w wewnątrz jest kompletnie pusta. Wnętrza imponują rozmiarem ale niemalże nic w nich nie ma. Do tego cena biletu jest dość wysoka bo 14,5 euro za osobę (z mostem Pont d'Avignon). Jeszcze dodatkowo Ola nie mogła dostać swojego tabletu ze słuchawkami (taki bardziej zaawansowany audio guide) bo jako dziecko ma darmowe wejście, a
Dzień 32 (z 45).

Jesteśmy już we Francji i dziś zwiedziliśmy Carcassonne (4/5).

Carcassonne to największy w Europie średniowieczny kompleks urbanistyczny w skład, którego wchodzą dwa pasma murów, z bramami, barbakanami i wieżami obronnymi. Udało nam się zwiedzić zamek, katedrę oraz przespacerować ulicami miasta. Miasto ma średniowieczny klimat ale niestety większość budynków w obrębie murów została zamieniona na sklepiki z pamiątkami, kawiarnie lub restauracje, które ten klimat skutecznie psują. Do tego trafiliśmy
@piotrek-ry: Przyjąłbym krytykę gdybyś śledził moje wcześniejsze wpisy. :-)

Prawie zawsze zdjęcia są pod wpisami. Teraz też mam nadzieję, że uda się je dodać. Niestety z dodawaniem zdjęć mam ten problem, że mam je na komórce i dodaje je zazwyczaj jako komentarz pod wpisem. Problemy są (tego się domyślam) ponieważ wi-fi w różnych hotelach działa różnie, zazwyczaj słabo i zdjęcia zwyczajnie nie chcą się wysłać. Na zmiany wielkości zdjęć czy przerzucanie
Dzień 31 (z 45).

I mamy pierwszy niewypał. Nie udało się zobaczyć zaplanowanego na dziś Santa Maria de Montserrat Abbey.

Wszystko szło dobrze. Sprawna pobudka, sprawne pakowanie, sprawne śniadanie, sprawne odzyskanie samochodu z parkingu (parking hotelowy był pełny i musiałem przez ostatnie 3 dni parkować na stacji benzynowej za symboliczną opłatą wynajęli mi miejsce parkingowe), sprawne wykwaterowanie, sprawny dojazd do celu bo już około 11:40 byliśmy prawie na miejscu i... klops. Korek
@Mariusz30 jeśli nie mieliście w planach wyruszyć gdzieś na szlak to wiele nie straciliscie, sam klasztor to meh, robotę robią góry Montserrat.

Gdzie był korek? Wszyscy pakują się na funicolare, pod kolejką linową mało ludzi było.
@seledynowa_panienka: Bez wiekszych problemow.

Mlodszy Dawid 9 miesiecy lepiej niz w domu. W samochodzie podczas jazdy duzo lepiej sypia, a gdy zwiedzamy i jest w wozku to domaga sie przemieszczania. Gdy przystaniemy na chwile to zaczyna wydawac odglosy jakby chcial powiedziec no jedzmy juz dalej. Zaczepia ludzi i sie do nich usmiecha. Szczegolnie Azjaci sa nim zafascynowani i czesto przystaja by zrobic sobie z nim zdjecie. Dopoki ma sucho, jest nakarmiony
Mimo, że niewiele się działo ostatnimi dniami to byliśmy zajęci bardziej niż zwykle, a to ze względu na hotel i miejsce, w którym się zatrzymaliśmy. Poniżej, krótki opis ostatnich trzech dni.

Dzień 28 (z 45).

Dzień spędziliśmy w podróży. Przejechaliśmy z miejscowości Cuenca do Salou (okolice Tarragony). W sumie 437 km.
Salou to hiszpańska nadmorska miejscowość z dobrą bazą hotelową. Hotel, w którym spędzimy następne trzy noce to typowy hotel dla osób
Dzień 27 (z 45).

Dziś zwiedzaliśmy miasto Cuenca (3/5).

Stare miasto usytuowane jest na klifach między rzekami Huécar i Júcar Znajdują się tu średniowieczne Wiszące Domy (Casas Colgadas).
Głównymi atrakcjami dnia dzisiejszego był spacer po starym mieście, przechadzka mostem św. Pawła (most zaprojektowany przez Eiffela tego od wieży w Paryżu, na której powiewa flaga widoczna z Berlina) oraz zwiedzanie katedry.

#mariusz30weuropie #europa #podroze #podrozujzwykopem #turystyka
Dzień 25 (z 45).

Dzień 25 (przejazd z Porto w okolice San Lorenzo - 544 km) był dniem pełnym problemów.

Zaczęło się od marudzenia Oli i kłótni ze mną. Oboje straciliśmy nerwy i czas. Mimo to o 10 byliśmy już w drodze.
I tu pojawił się problem. Okazało się, że jedziemy autostradą A25, za którą płatności można dokonywać tylko w sposób elektroniczny. Tak wyczytaliśmy z mijanych znaków i w sumie gdy przygotowywałem
Dzień 24 (z 45).

Ostatni dzień w Porto minął głównie na plażowaniu chociaż rano podjechaliśmy jeszcze do centrum by zwiedzić sławną księgarnię Livraria Lello. Sławną bo mocno związana z Harrym Porterem. Podobno autorka wzorowała się na jej wnętrzu.
Wstęp do księgarni kosztuje 5 euro, które można odliczyć przy zakupie książki. I tak planowaliśmy zrobić. Niestety tłumy odwiedzających nie pozwalają na spokojne wybranie czy przejrzenie czegokolwiek, a do tego ceny książek są chyba