https://nerdheim.pl/post/recenzja-komiksu-jupiters-circle-orbita-jowisza/
Ostatnio, w recenzji Nemezis, podzieliłem komiksy Millara na trzy kategorie: wybitne, fatalnie pretensjonalne i przyjemne, zachowawcze średniaki. Jupiter’s Circle to jeden z lepszych przedstawicieli tej ostatniej kategorii – względnie wciągająca, łatwa w odbiorze czytanka z zachowawczo zaimplementowanym pierwiastkiem komentarza społecznego. Trochę zbędne tło dla Dziedzictwa Jowisza, które jednak nie zawodzi jako samodzielna opowieść i ze względu na fabułę powinno spodobać się miłośnikom pierwowzoru. Nie brakuje tu lekkich przytyków w stronę superbohaterskiej
Ostatnio, w recenzji Nemezis, podzieliłem komiksy Millara na trzy kategorie: wybitne, fatalnie pretensjonalne i przyjemne, zachowawcze średniaki. Jupiter’s Circle to jeden z lepszych przedstawicieli tej ostatniej kategorii – względnie wciągająca, łatwa w odbiorze czytanka z zachowawczo zaimplementowanym pierwiastkiem komentarza społecznego. Trochę zbędne tło dla Dziedzictwa Jowisza, które jednak nie zawodzi jako samodzielna opowieść i ze względu na fabułę powinno spodobać się miłośnikom pierwowzoru. Nie brakuje tu lekkich przytyków w stronę superbohaterskiej





(...) Do tego dochodzi znakomita szata graficzna. Prosta, jak i treść, i jak treść udana. Przede wszystkim jednak budująca znakomity klimat. Wyblakła, oranżowa paleta barw (nie do końca jak z Mad Maxa, ale bliska) czasem staje się bardziej żywa, soczystsza i bogatsza, za każdym razem robi spore wrażenie. Wszystko to wieńczy świetne wydanie w twardej oprawie, równie znakomite jak cała reszta. Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak polecić ten tytuł