Nie jedźcie po mnie, ale byłem ciekaw co się stanie i zacząłem się drażnić z kotem, ale tak już do przesady że sam się rzucał na moją rękę, gryzł, kopał mocno, ogon mu latał jak szalony, generalnie bardzo ale to bardzo go wkurzyłem.

I powiedziałem delikatnie jego imię i odskoczył a potem się przyszedł miziać.

One rozumieją i w sumie kochają. Zaskoczyło mnie to bo myślałem że jednak zwierzę wkurzone to zwierzę,
no ale to ja oczekuje obsługi a tu nie można faktury ruszyć ...


@Sisal: no i #!$%@? z tego, człowieku!
ja obiad robię, to tylko(delikatnie) przesuwam kitka na blacie kuchennym, by nie obudzić, i jakoś se żarcie robię, na skrawku blatu.
po co ci jakieś faktury? i tak pewnie na nich oszukujecie, złodzieje...
kitka pogłaskałeś, pytam??

przez tą panikę nakręcaną znów w mediach za chwilkę ludzie zaczną wyrzucać koty na ulice bojąc się że coś od nich złapią...
nadal gówno wiadomo ale obstawiam na jakieś mięso które trafiło do sprzedaży w postaci karmy suchej i mokrej ewentualnie jakieś opryski z małych awionetek...

#koty #kitku
@cybulion: No, to napisałem na zasadzie, że równie dobrze może to byc coś zupeeeeeełnie innego i niepowiązanego z wirusami. No ale aktualnie teoria z mięchem się trzyma najbardziej kupy. Jeżeli mięso było zakażone i nie zostało to przebadane wykryte to faktycznie koty mogły je dostać do jedzenia. Tego typu produkt jest rozwożony na całą polskę więc naturalnie pojawiałby się w różnych miejscach. Korelowałoby to też z tym, że występuje punktowo -