Chłop się znowu zauroczył. Już drugi raz w tym roku. Będę próbował jakoś zagadać ale ogólnie nie robię sobie nadziei i jestem już nastawiony psychicznie na odrzucenie.
Dla takiego przegrywa jak ja zauroczenie nie powinno istnieć, powinienem nie mieć możliwości odczuwania tego uczucia, skoro i tak nic z tego nie będzie.
Na szczęście u mnie zauroczenia nie są długie i jeżeli rzeczywiście nic z tego nie wyjdzie (a na 99,9% nie wyjdzie)
Ostatnio jest jakaś moda na przegryw. Normictwo nadużywa tego określenia, młodzież szkolna się nazywa przegrywami bo nie mogą w ten weekend zachlać, albo ich dziewczyna rzuciła, albo dostali jedyneczkę z angielskiego XD
Chady się uważają za przegrywów, bo od tygodnia nie ruchali, p0lka nie może znaleźć sobie chada 10/10 i chodzi z braku laku z 5/10 i już od razu "przegryw".
Nie wiedzą co to prawdziwy przegryw, i tylko niszczą renomę tagu,
Mam szansę mieć dziewczynę, a nawet nie wiem czy chcę. Jest miła, troskliwa i nie wiem dlaczego, ale leci na mnie. Mówiąc wykopem, taka szara myszka dla anonka, daleka od kobiet, na które się tak narzeka. I to pozytywne, daje mi to trochę radości, ale w sumie niewiele. Jestem za bardzo zepsuty wewnętrznie, że już na dobrą sprawę nie umiem się niczym szczególnie cieszyć ani nie wiem czego chcę. Tak naprawdę to