wgl to jedną z ujowszych rzeczy w czasie jesieni/zimy jest to że praktycznie nie widać słońca
nie chodzi mi już nawet o to że dzień trwa 3 godziny, ale o to że nawet podczas jego trwania jest niby widno ale na pewno nie w jakikolwiek sposób słonecznie
no bo w czasie wiosny albo lata widok słońca jest czymś normalnym i oczywistym, a w czasie tej obsranej zimy całymi tygodniami/miesiącami całe niebo jest
ehhhhh
ostatni raz miałem oficjalnie stwierdzoną gorączkę jakoś na wiosnę 2010
od tego czasu nie byłem chyba jakoś tak obłożnie chory, tzn żebym nie mg ruszyć się z łóżka i musiał łykać jakieś dragi
za to co jakiś czas miewam napady hardokorowego kataru/kaszlu/#!$%@? które właśnie nie wydają mi się dobrym powodem żeby wyłączać się z funkcjonowania, lecieć do lekarza czy też łykać jakiekolwiek cuksy
i w sumie to nwm czy jednak