Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Aerials: Na początku dałem plusa, bo Beksiński, ale też jestem zdania, że trzeba odbudowywać tęczę tyle razy, ile idioci będą ją palili. Tak samo jak należy sadzić drzewa i układać kostkę brukową.
  • Odpowiedz
Fragment ostatniej audycji poprowadzonej w radiowej Trójce przez Tomasza Beksińskiego z 11 na 12 grudnia 1999 roku. Niecałe dwa tygodnie później, 24 grudnia, jego kolejna próba samobójcza się powiodła.

#beksinski #muzyka #trojka
Clermont - Fragment ostatniej audycji poprowadzonej w radiowej Trójce przez Tomasza B...
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Clermont: Cholera, koleś genialnie tłumaczył Monty Pythony. Kiedyś oglądałem z nim jakiś wywiad w telewizorze, gdzie wspominano o jego próbach samobójczych. Zastanawiałem się wtedy co mu musiało siedzieć w głowie, że próbował targnąć się na własne życie...
  • Odpowiedz
@zakowskijan72: Dużo można by o tym pisać. Miał specyficzny sposób widzenia świata, specyficzne podejście do życia i śmierci. Źle się czuł w świecie. Jak ktoś ze znajomych powiedział, "budził się rano i nienawidził". A wtedy jeszcze był dodatkowo dobity nieszczęśliwą miłością.
  • Odpowiedz
Niektóre #rozowepaski to kompletnie nie mają godności i jakiegokolwiek poczucia wstydu.

Gdy Zdzisław Beksiński miał już ponad 70 lat, zaczęła się wokół niego kręcić pewna studentka, która miała pisać o nim pracę magisterską. Najpierw się nim wysługiwała, żeby później... mu się oświadczyć. Beksiński spełniał jej prośby z powodu braku asertywności, oświadczyny odrzucił, a w zmian ofiarował swój obraz.

Studentka zaoferowała swoją, rzekomo ładniejszą, koleżankę, która miała się "zaopiekować Beksińskim pod każdym
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@parasolki: Beksiński był szalenie nieasertywny. Np. zupełnie nie umiał wypraszać gości. Jeśli nie rozumieli subtelnych aluzji, to do akcji wkraczała jego żona, która wkładała na siebie wieczorową suknię i odstawiała teatrzyk, jakoby mieli wychodzić do gości. No, a po jej śmierci przyjechała kiedyś do niego z walizkami pewna fanka, no i choć wiedział co się święci, to przegadał z nią kilka, czy tam nawet kilkanaście godzin. Dopiero, gdy była już
  • Odpowiedz
W jednej z książek był skrzydlaty potwór, którego strasznie się bałem, a że byłem przewrotny, kazałem ciągle tę książkę [książka dla dzieci "Na tropie" radzieckiego autora W. Bianki, wydał ją Czytelnik w 1949 r. - przyp. pivo14] wypożyczać, żeby bać się dalej. W końcu (...) zmusiłem ojca, żeby namalował mi tego potwora w kolorach. (...) Tego potwora bałem się tak, że kazałem go chować. Potem, już jako stary koń z liceum, znalazłem
p.....4 - > W jednej z książek był skrzydlaty potwór, którego strasznie się bałem, a ...

źródło: comment_6ZlmhIhutSGK1k1yq3anror4HiDeqlhr.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@KBR_: jest to jedna z nielicznych biografii, które chciałam przeczytać, ale bałam się, że ze będzie ona opierała się na tragediach związana z rodziną Beksińskich. Ale widzę po Twoim opisie, że jest inaczej. To dobrze. Na pewno przeczytam.
  • Odpowiedz