Kiedy salceson był królem salonu - czyli bankietowa historia III RP

"Bankiet wydawał, kto chciał, za ile chciał i o której chciał. Bywało, że nawet po północy. Nic dziwnego, że pewien znany reżyser z niesmakiem to skomentował: Co to za pora na bankiet? O tej porze to się już rzyga, a nie je"
z- 0
- #
- #
- #
- #
- #
- #






Komentarz usunięty przez moderatora