Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama Giovinazziego, okazało się, że chłopak popełnił samobójstwo. Powiesił się, zostawił list pożegnalny, w którym napisał, że nie może znieść szykanowania go w internecie i lepszych czasów Roberta. Nawet sobie nie wyobrażacie co ten chłopiec przeżywał - nie miał żadnych znajomych, był głównym kierowcą i bał się wychodzić ze swojego bolidu. Jedyne co miał to Alfa, czasy i fotel, a nawet to mu zabraliście.