Jeżeli chodzi o zrzutkę, to powiem wam tak: WOW! Gdybym powiedział, że jej efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania to powiedziałbym za mało, bo to był jakiś obłęd. Tak ogromna kwota (ponad 38k) zebrana w tak krótkim czasie... zwala z nóg. Ale dzięki Wam mogłem już załatwić kilka pilnych i drogich spraw, których nie mogłem już odkładać m.in. wymianę starego lateksowego cewnika na nowy sylikonowy czy pobranie krwi z dojazdem do domu. Do tego dochodzą ciągłe nowe zakupy, kremy, środki pielęgnacyjne, plastry przeciwodleżynowe, czy coś tak banalnego jak rękawiczki albo chusteczki nawilżane (w ilościach nieprzyzwoitych). Jeszcze raz dziękuję, bo dzięki Wam nie muszę martwić się chociaż jednym tematem!
Codzienne życie z paraliżem? Nie jest lekko. Trochę poruszam się na wózku, ale muszę też leżeć, być obracanym, dbać o te cholerne odleżyny. Wszędzie jest za daleko, co chwilę czegoś nie sięgam i trzeba przenieść a jak coś spadnie na ziemię to kaplica. Psychicznie jest to też czasami obciążające ale Piotr (partner) jest tu dla mnie ogromnym wsparciem i powoli jakoś dajemy radę.
Wróciłem po dobie. Dzień na karetce noc w dyspozytorni. Nawet nie wiem co Wam napisać. Ludzie godzinami czekają na karetki (w całej Polsce), bo te są w kolejkach pod Sorami, które nie są przygotowane na napływ tak dużej ilości pacjentów z objawami covida. Ilość wezwań jest nieprawdopodobna. Do duszności u osób z covidem, do pacjentów z pełnymi objawami i dusznością, do osób w kwarantannie. Po każdym takim wyjeździe karetka jest wyłączona na
Cześć, przygotowałem drugie podsumowanie nowych zmian w kredytach hipotecznych:
Pekao BH (proszę nie mylić tego banku z Pekao SA i PKO BP) -minimalny wkład własny to 20% -brak akceptacji dochodów z działalności gospodarczej -podniesienie marż
Opowiem wam pewną historię Mam lat 45, więc dojrzewanie padło na lata 80 Gdy biegaliśmy z kumplami po boisku to rozeszła się informacja, że po 20 będzie film, jakiś Czechosłowacki i będzie gola babka. A że pojawi się niespodziewanie to jest szansa, że rodzice nie zdążą wygonić z pokoju. Boisko szybko opustoszało. Oglądam i jest w połowie filmu scena, zaniosło sie na sex i partner zapytał:
Uwielbiam sposób w jaki Polacy zaczynają uczyć się ekonomii xD
W święta było sporo okazji do odwiedzin i rozmów na różne tematy. Przewijał się też temat podniesienia płacy minimalnej. Zaobserwowałem jedno zjawisko - oburzenie faktem, że nie będzie podwyżek dla pracowników zarabiających kilka stów więcej niż najniższa. "Jak to tak, ja mam teraz pracować za prawie tyle samo co sprzątaczka?" Najgorzej wydymani czują się Ci, co zarabiali lekko powyżej najniższej i teraz zrównają się zarobkami. "HURR, W SKLEPACH WSZYSTKO DROŻEJE, A JA DALEJ TYLE SAMO MAM NA WYPŁATĘ DURRR." Pracujący na posadach samorządowych i wiedzący, że budżet nie jest z gumy już się pogodzili z tym, że #!$%@? w dupala jest nieuchronne. Ci bardziej świadomi pracujący w prywatnych firmach też zdają sobie sprawę, że przedsiębiorcy udźwigną podniesienie pensji dla najmniej zarabiających, ale z pewnością nie waloryzację dla całej reszty. Najlepsze były teksty "No i co ja mam teraz zrobić? Odpowiedzialność w pracy jest, zakres obowiązków szeroki, a będę zarabiał tyle co cieć na bramie. Gdzie tu sprawiedliwość? Co my mamy teraz zrobić?" I te miny w stylu pikachu.png jak powiedziałem:
@JudzinStouner: ja mam w pracy dziewczynę, która twierdzi że przez wzrost minimalnej nic nie podrożeje bo przecież na zachodzie mają minimalną na wysokości 4000zł i chleb w Lidlu kosztuje też ok. 4zł jak u nas xD
@Supaplex: to jest najlepsze. Jak sobie pomyślę, że jak kończyłem ogólniaka to jeszcze części wykopków na świecie nie było, a czuję się jakby to było wczoraj.
W ostatnią niedzielę poprosiłam niebieskiego, by - przy okazji wizyty w #zabka - kupił bułki do hot dogów, takie z dziurką. Przyszedł, wrócił z czterema bułkami. Co mnie zdziwiło - bułki były bez tradycyjnego foliowego opakowania, tylko w reklamówce jak do zwykłego pieczywa.
Okazało się, że #niebieskipasek podszedł do karynki przy kasie i poprosił o 4 bułki do hot dogów, tych takich co oni sami z nich robią
Mój mąż szuka nowej pracy, bo w starej się już zasiedział i źle na niego wpływa. Wczoraj, za moją stanowczą namową byliśmy kupić nową marynarkę i spodnie, żeby się dobrze prezentował i lepiej czuł na zbliżającej się rozmowie kwalifikacyjnej. Teraz skracam trochę rękawy w marynarce i myślę o nim. Przyjemnie jest patrzeć jak nabiera pewności siebie, staram się go wspierać i motywować. Mam nadzieję, że odniesie sukces i zacznie coś nowego, bo
Zdobyłam nowego ziomka na dzielni:) Wychodząc z bloku przytrzymałam drzwi wchodzącemu dziadziowi. "Tylko niech sąsiadka uważa, bo strasznie dzisiaj wieje, proszę uważać, żeby panią wiatr nie porwał" Odpowiadam: "Dobrze, będę się więc trzymać blisko ziemi" Dziadzia: "Wie pani co, od razu po oczach wiedziałem że będzie się można z panią powygłupiać". I wyciąga pięść do sklejenia żółwika i mówi "No to cześć!" Jakie to miłe było! ʕ•ᴥ•ʔ #
#anonimowemirkowyznania Mirki i mirabelki, mam mętlik we łbie stąd też popełniłem ten post. Tytułem wstępu mam prawie 30 lat i nowotwór, który daje mi nikłe szanse na przyszłość (nie ma co zagłębiać się w szczegóły, bo nie o to tu chodzi). Od kilku lat jestem w szczęśliwym związku i tu dochodzimy do sedna mojego problemu. Podjąłem decyzję o rozstaniu i przemilczeniu faktu, że mam pasażera na gapę, który mnie wykończy. Opcja "Przykro mi, ale to już nie to" wydaje mi się dużo mniej obciążająca psychicznie niż wiadomość o nowotworze i konsekwencje za tym idące. Chcę po prostu, żeby jak najszybciej mogła normalnie żyć. Znaleźć jakiegoś porządnego gościa, założyć rodzinę. Wszystko cacy, jednak jest też druga strona medalu. Zachowam się jak totalny dupek i będąc po drugiej stronie barykady chciałbym wiedzieć, że moja druga połówką znalazła się w takiej sytuacji. Miłość to w końcu zaufanie, szczerość i przyjaźń, a ja w tym momencie przekreślam wszystko, o czym pisałem przed chwilą. W skrócie szukam złotego środka żeby nie spier@#$%ć sprawy. #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow
Moja babcia jest wziętą nauczycielką angielskiego z tzw. "powołania" - czyli robi to, bo to kocha. Już dawno osiągnęła wiek emerytalny, mogłaby odpoczywać, ale nie - uczy dalej. Kocha to, a przy okazji ma pieniądze, które są ważne zwłaszcza po śmierci dziadka, który co by tu nie mówić, utrzymywał dom jako wybitny inżynier znany w całym kraju. #krakow , elitarne liceum - jedno z tej pierwszej piątki.
Pamiętacie, jak nauczyciele strajkowali? No to ona nie strajkowała. Powiedziała, że ona rozumie strajk, ale nigdy, przenigdy nie będzie strajkować kosztem swoich uczniów. Kiedy więc inni nauczyciele ich olewali, babcia się nimi zajmowała, za co ją uczniowie pokochali, bo chociaż ona jest proPIS, to strasznie lubi dyskutować i poznawać opinie młodzieży - oczywiście, po angielsku. Z jej klasy zawsze wychodzą osoby, które umieją nie tylko gramatykę, ale zwłaszcza umieją mówić. Za to też zresztą pokolenia uczniów ją wielbią, czego nie raz byłem świadkiem, kiedy spotykała swoich uczniów po latach jako już
@Cedrik: Moja siostra pracuje w szkole i kiedy podczas strajków 2 nauczycieli pomagało nosić ławki na egzamin zebrała się grupka z komitetu strajkowego i przy wszystkich krzyczeli do tych nauczycieli że są #!$%@?, łamistrajkami i żeby lepiej szukali nowej pracy... Takie to fajne środowisko xD
przy wszystkich krzyczeli do tych nauczycieli że są #!$%@?, łamistrajkami i żeby lepiej szukali nowej pracy... Takie to fajne środowisko xD
@bugg: myślę, że takie akcja działyby się niezależnie od strajkującej grupy społecznej. Ewentualnie będąc górnikiem czy rolnikiem pewnie jeszcze ktoś mógłby z "łamistrajków" dostać po gębie.
Chciałabym Was poinformować, że Wiktor przegrał walkę z chorobą i odszedł od nas 26.05. Sporo mi opowiadał o wsparciu które od Was otrzymywał. Dziękuję że byliście z nim w tym trudnym czasie. Pożegnanie odbędzie się w poniedziałek 3.06 o godz. 13.00 w Domu Pogrzebowym w sali A na cmentarzu północnym w Warszawie. Proszę o nieprzynoszenie wieńców, wiązanek ze względu na ograniczoną ilość miejsca. Jeżeli chcecie, przynieście pojedyncze kwiaty.
Wyrazy współczucia, trzymajcie się! Czy można wiedzieć co się stało, nastąpiło powikłanie, jakis wirus czy bakteria? 3 tyg temu był pełen nadzieji, wraz z całym wykopem.
Jeżeli chodzi o zrzutkę, to powiem wam tak: WOW! Gdybym powiedział, że jej efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania to powiedziałbym za mało, bo to był jakiś obłęd. Tak ogromna kwota (ponad 38k) zebrana w tak krótkim czasie... zwala z nóg. Ale dzięki Wam mogłem już załatwić kilka pilnych i drogich spraw, których nie mogłem już odkładać m.in. wymianę starego lateksowego cewnika na nowy sylikonowy czy pobranie krwi z dojazdem do domu. Do tego dochodzą ciągłe nowe zakupy, kremy, środki pielęgnacyjne, plastry przeciwodleżynowe, czy coś tak banalnego jak rękawiczki albo chusteczki nawilżane (w ilościach nieprzyzwoitych). Jeszcze raz dziękuję, bo dzięki Wam nie muszę martwić się chociaż jednym tematem!
Codzienne życie z paraliżem? Nie jest lekko. Trochę poruszam się na wózku, ale muszę też leżeć, być obracanym, dbać o te cholerne odleżyny. Wszędzie jest za daleko, co chwilę czegoś nie sięgam i trzeba przenieść a jak coś spadnie na ziemię to kaplica. Psychicznie jest to też czasami obciążające ale Piotr (partner) jest tu dla mnie ogromnym wsparciem i powoli jakoś dajemy radę.
Perspektywa
@atoms: a tam, dostałem tyle pozytywnego wsparcia od tych randomów z internetu że to naprawdę podnosi na duchu, dzięki!