Kolejny album to The Ultimate Sin z 1986r. Jeśli miałbym go gdzieś umieścić na swojej liście to chyba w "honorable mentions", dlatego że jest inny niż reszta. Uważam, że większość tych piosenek jest ok, do posłuchania sobie, zanucenia refrenu, ale nie ma tu wybitnego utworu. Bardzo lubię instrumenty na tym albumie i uważam, że są one mocniejszym atutem niż sam Ozzy i jego głos. Na youtubie nie znalazłem całego albumu więc wrzucam

Narcyz_











