Mnie to starzy wyzywali, podduszali i szarpali za włosy i bili za dzieciaka do krwi, mam blizny do dzisiaj, bo byłem workiem treningowym dla starego, wyśmiewali się ze mnie, z zainteresowań i wiecznie im coś nie pasowało i wiecznie do innych porównywali, że każdy ma dobrego dzieciaka tylko nie oni. No i nieraz były teksty, że żałują, że się urodziłem i trzeba mnie było w rzece utopić. Zawsze dyscyplinka musiała być, jesz/myjesz/robisz
brabus-haus






