Córka level 2.5 dostała na #dziendziecka taki zestaw małego lekarza. Ma tam zabawkowe słuchawki, termometr, przyrząd do mierzenia pulsu i parą innych gadżetów. Wróciłem z pracy, badamy po kolei wszystkie lalki i co chwilę kisnę z jej komentarzy:
Ojej, ona ma bardzo chory puls! Dam jej syropek. Oooo, już nie ma pulsu, jest zdrowa! :D
Tatusiu, ona ma chorą temperaturę!
(Lalka przyszła na kontrolę) Sprawdzimy jak serduszko. Ooo, nadal bije,
Swoją drogą sprzedam story tutaj, jak syn brata bawił się z moją mamą w doktora. Mama mówi: "Ojej doktorze jak mnie tutaj boli chyba jestem chora!!!" a synek po szybkim przebadaniu na to: "Babciu... ty nie jesteś chora... ty jesteś po prostu stara" ;D
Mam 2 sztuki wiedzmina edycja kolekcjonerska które wygrałem :) Jedną zostawiam sobie a jedna idzie na #rozdajo dla was :) wystarczy tylko zaplusować ten wpis i napisać komentarz ;) losowanie jutro o 23:59. Zielonki wypad z #rozdajo
Już chwilę z Wami jesteśmy i jako bordo czujemy się odpowiedzialni do zorganizowania grubego #rozdajo! Postanowiliśmy rozdać #zadarmo Fuuunowskie czapeczki, które zostały przez nas osobiście zaprojektowane. Zainteresowanych zapraszamy do plusowania! #konkurs trwa do środy (13.05.2015) do godziny 18:00. Losowanie przy pomocy http://mirkorandom.x25.pl/ Ze wszystkich plusujących, wylosujemy pięć osób, które będą mogły wybrać swoją czapeczkę! ʕ•
W oderwaniu od politycznej zawieruchy, aby ostudzić trochę emocje na #mirko proponujemy małe #rozdajo - obiecane zresztą kilka dni temu w tym wpisie wszystkim osobom obserwującym tag #majesso
Zgodnie z obietnicą, tym razem spośród plusujących ten wpis do jutra, tj. 12 maja 2015 do godz. 12:00 wylosujemy (przy użyciu #mirkorandom) osobę, która otrzyma wybrany przez siebie, dowolny t-shirt z całej oferty sklepu MAJESSO.pl
@czysta: a jak sie chce być bardziej dystyngowanym i poszpanować, to mówi sie że na śniadanie były "francuskie tosty" i cebulaki trą dupskiem bo nie wiedzą o co cho ( ͡°( ͡°͜ʖ( ͡°͜ʖ͡°)ʖ͡°) ͡°)
Prywatny żłobek Plan dnia jest napięty jak pryszcz na czole i wszystko jest wyznaczone przez posiłki, które jemy o stałych porach. O 9 zaczynam pracę od powitania z dziećmi - no elo, co tam słychać i opowieści typu : "zoba ciocia co przyniosłem" lub " zoba ciocia co mam na sobie". 9:15 zaczynamy śniadanie od owsianki z cynamonem i rodzynkami. O dziwo jedzą, chociaż zdarzało się, że wpadło dziecko z frytami z maca.
@jaywalker: to jest całe sedno sprawy! z tym, że u nas akurat są 2-2,5 latki w grupie i kimono w ciągu dnia traktują jeszcze jako przywilej. Gorzej gdy wszyscy sobie wstają już zadowoleni ze śpiochem w oku, a tu leży taki rodzyn w wyrze i by pospał jeszcze z godzinę. Mi po prostu serce pęka jak mam budzić takiego rodzyna z misiem pod pachą, bo ja to samo przeżywam codziennie...
@AnsuzSowilo: nie mam pojecia kiedy, moze w momencie kiedy wyksztalca sie poczucie przestrzegania norm i zasad (najpierw mamy to w powazaniu, potem przejmujemy cudze a do cudzych narzuconych dodajemy swoje) w pewnym wieku np. o tej kupie przestajemy mowic otwarcie "bo nie wypada" ale zauwazylam odwrotne tendencje po 20 roku zycia :D
Dobra mirki, strasznie mi głupio o to prosić, ale pewien #niebieskipasek powiedział, że jak zbiorę 200 plusów to przyjedzie do mnie i się spotkamy. Strasznie mi zależy żeby się spotkać.
Margaret Hamilton stojąca, obok wydruku programu sterującego komputerem wspomagającym lądowanie Apollo 11 na księżycu (około 1965). Jako dyrektor działu zajmującego się tworzeniem oprogramowania dla NASA była w dużej mierze odpowiedzialna za jego napisanie. W tamtych czasach programowało i debugowało się głównie na papierze, a gotowy kod był przebijany na specjalne karty perforowane. Program ostatecznie nie zadziałał prawidłowo, ponieważ załoga zapomniała wyłączyć radar, który zużywał ok. 15% mocy obliczeniowej, ale dzięki swojej przemyślanej
curwa wiem, że żal ale zabieram laskę co się w niej turbo jaram do Budapesztu. Zgodziła się od razu bo hurr durr jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi jestem taki super i wogóle. Pewnie teraz się cieszy i biega po domu jak p------a. Opłaciłem te j----e bilety, że niby wygrałem czy coś i teraz drugi tydzień nie jem. Mam nadzieję, że pozwoli mi chociaż potrzymać się za rękę na Moście Karola czy kichuj tam jest
Swoją drogą sprzedam story tutaj, jak syn brata bawił się z moją mamą w doktora. Mama mówi: "Ojej doktorze jak mnie tutaj boli chyba jestem chora!!!" a synek po szybkim przebadaniu na to: "Babciu... ty nie jesteś chora... ty jesteś po prostu stara" ;D