Właśnie przeglądając jeden z anonimów odnośnie pseudo Pato żonki i jej relacji odnośnie matki Opa(oczywiście sytuację opisał tylko Op, więc nie wiemy jak to z drugiej strony wygląda) znalazłem takiego rodzynka.
Ja rozumiem, że w życiu może się nie ułożyć - naprawdę. Jednak #!$%@?, że żona to nie rodzina tylko inkubator który można wywalić z domu to czyste nieporozumienie. Ludzie jak ktoś pisze takie wysrywy, to raczej do normalnych nie należy.
@zielonestopylucyfera: Dziękuję, że mnie zacytowałeś. Widać, że moja wypowiedz troszkę Cię ukuła. Szanuję Twój sposób postrzegania świata i definiowania rodziny, ale nadal pozostanę przy swoim stwierdzeniu, że żona to nie rodzina. Żona to tak naprawdę partnerka w relacji i gdy nie przestrzega bądź świadomie łamie pewne reguły o których wspomniałeś, to masz pełne prawo ją pogonić w cholerę.( ͡°͜ʖ͡°). I faktycznie przy założeniu Twoich
Takie mnie naszło pytanie w sumie do #niebieskiepaski , jeżeli któryś związał się z różową wychowywaną przez samotną matkę, to czy zauważyliście jakieś problemy w waszej relacji wynikające z braku ojca. Mam na myśli wszelkie problemy od drobnych poprzez wielkie które mogły doprowadzić do rozpadu związku. Ci którzy nie mieli żadnych problemów i są w szczęśliwym związku z takim różowym, też mogą się wypowiedzieć. Interesuje mnie właśnie fakt jak brak
@Makak87: Tak, przyczyn nie podałem świadomie. Chodzi mi o uśrednienie pewnych powtarzających się zachowań różowych, wychowywanych w takim środowisku niezależnie jak rozpadł się związek rodziców. W necie można znaleźć wylistowane problemy, ale chciałbym się dowiedzieć o doświadczeniach bezpośrednio od niebieskich.
#anonimowemirkowyznania Nie wierzę, że konsultuję tę sprawę z wykopem, ale nie mam innego wyboru. Mam mętlik w głowie i już nie wiem co zrobić i kto ma rację.
Ja: 38 lata, jedynak, mam żonę i synka. Mam mieszkanie 110 m2, które było w 70% opłaconę przez moją mamę. W życiu niczego mi nie brakowało, można powiedzieć że pochodzę z bogatej rodziny. Moja żona: 36 lat, pochodzi z biednej rodziny, ogarnęła swoje życie pod kątem zawodowym po związaniu się ze mną Moja mama: 67 lat, pogarsza jej się zdrowie, jest spokojną i niekonfliktową osobą. Zawsze była dla mnie dobrą osobą i wiele jej zawdzięczam. Posiada dużą nieruchomość i działki budowlane.
@AnonimoweMirkoWyznania: Zapamiętaj jedną rzecz którą przekazują sobie faceci od stuleci. Żona to nie rodzina, żon możesz mieć kilka a matkę masz jedną i jeżeli była i jest dobrą matką to Ty decyduj czy może przebywać u ciebie a nie jakaś obca baba która urodziła CI dziecko. Twój jest dom i Twoja rodzina a jak jej się nie podoba to niech wypierdziela. Pamiętaj, że jakby chodziło o jej mamusię to
#anonimowemirkowyznania Co #rozowepaski mają z tymi tatuażami? ( ͡°ʖ̯͡°) Na #tinder spotkać dziewczynę, którą nie ma tatuażu i jednocześnie nie planuje sobie niebawem go zrobić, to jak spotkać yeti. I co najdziwniejsze, wcale nie jest tak, że masowo dziarają się jakieś karyny, które pracują w żabce. W 3/4 przypadków są to normickie laski, które pracują w korpo albo jeszcze studiują. Ktoś może powiedzieć, że to kwestia mody. Ale moda na coś, co z założenia jest trwałe? Przecież to jest wewnętrznie sprzeczne xd
@AnonimoweMirkoWyznania: Tatuaże oznaczały przynależność do jakiejś grupy, pełnione funkcje w grupie, ozdabianie ciała,czy miały na celu odstraszanie wroga. W przypadku karyn czy korpojulek robienie tatuażu może być przejawem rytuału przejścia, w grupie karynek ("Ona ma datę urodzin bombelka to ja se zrobię bombelka i wydziaram swoją datę") w przypadku korpojulek może to działać podobnie ("pracuję tu już 7 i pół tygodnia wszystkie jadamy owoce w czwartki a w piątki mamy
@imanubba: W 2000 i 2012 roku było sporo takich co wierzyło w koniec świata i wszechświat się na nich wypiął swoimi pośladkami. Nie ma czegoś takiego jak energia przyciągania jest tylko ciężka, mozolna, wykańczająca praca którą nieliczni są w stanie wykonać.
Tak się zastanawiam, skoro #depresja jest związana z problemami z chemią w głowie spowodowanymi różnymi czynnikami zewnętrznymi czy wewnętrznymi. To czy człowiek który zaczyna podejrzewać u siebie tę chorobę powinien się udać najpierw do psychologa czy do psychiatry? Pytam bo spotkałem się z opinią różnych psychologów aby nie rzucać się od razu na piguły bo leki tylko zasłaniają problem a nie rozwiązują, ale z drugiej strony gdy przychodzi człowiek któremu
@Likenavy: Pewnie można bez pigułek przy pomocy psychologa, ale skoro podobny efekt można uzyskać przy jednym i przy drugim to jakie są koszty jednego i drugiego. Wizyta u psychiatry 150zł, dobrze dobrane leki maks kilkadziesiąt zl, efekt to po dwóch tygodniach człowiek może stanąć na nogi i ma siłę by zaciąć coś robić z życiem. Wizyta u psychoterapeuty 150zł kilka razy w miesiącu, potrzeba kilkanaście do kilkudziesięciu wizyt, a nie
@lostinwonderland: Kiedy mam infekcję to idę do lekarza on przepisuje antybiotyk i może np: zalecić zmianę sposobu życia na bardziej zdrowy aby wzmocnić organizm. Niezależnie czy infekcja była spowodowana słabym stanem zdrowia czy złym stylem życia to moim zdaniem powinno się iść najpierw zwalczyć infekcję a potem wybrać do dietetyka czy trenera personalnego w celu zmiany sposobu działania. Zmiana diety czy wykonywanie pompek codziennie nie przyczynią się do tego aby
@lostinwonderland: Właśnie skąd wiadomo że wybrało się dobrego psychologa/terapeutę skoro terapia może trwać długo a stan w trakcie może się pogarszać a pacjent w trudnym dla niego stanie niekoniecznie może racjonalnie zauważać że coś idzie nie tak. A kasiora leci co tydzień. Są jakieś plany czy metody mówiące, że leczenie lekkiej depresji to 10-15 spotkań a leczenie strachu przed lataniem 15-20 spotkań, jaka powinna być częstotliwość spotkań co dwa tygodnie
@13czarnychkotow: A to nie jest tak, że diagnozujecie problem na początku terapii a później pracujecie nad rozwiązaniem niezależnie od humoru pacjenta. A jak się zastanawiasz po co chodzisz na terapię to może nie masz zdefiniowanego problemu albo go już rozwiązałeś.
@lostinwonderland: Dzięki za odpowiedz. Podsumowując to człowiek wybierając terapeutę/psychologa skazany jest na czysty przypadek ryzykując czasem, zdrowiem i pieniędzmi.
Moja różowa od dwóch lat poszukuje pracy jako psycholog we Wrocławiu. Na początku pandemii pracowała na linii wsparcia, jednak projekt po niecałym pół roku został porzucony. Robiła płatny staż, udziela się wolontaryjnie jako psycholog, jednak nigdzie nie chcą jej zatrudnić bo nie ma doświadczenia. Wpadła na pomysł żeby zrobić szkołe psychoterapii i otworzyć swój gabinet. Zajebisty pomysł, nie? No właśnie #!$%@? nie, bo chętnych do tej szkoły jest tyle, że jej aplikacja została odrzucona ze względu na brak doświadczenia. Doszła do momentu, że chce to rzucić w cholere, bo nie widzi już szansy, że może się udać. Nie chcę, żeby to robiła, bo wiem jak to jest porzucić coś co chciało się robić od dawna i zająć się czymkolwiek, bo trzeba zarabiać hajs.
@AnonimoweMirkoWyznania: Zdecydowanie wasz związek nie ma przyszłości. Z opisu widać, że jesteś silną, ambitną ale nie niezależną jeszcze kobietą, a on przejął rolę kobiecą. Pamiętaj, że motyle umierają po dwóch latach jak hormony przestają buzować i zostaje codzienność która skaże wasz związek na powolne umieranie. Koleżanki będą chwalić się na facebooku czy instagramie jakiego to nowego merola kupił ich facet czy jaki dom wybudował a Ty nie będziesz miała się
Ja rozumiem, że w życiu może się nie ułożyć - naprawdę. Jednak #!$%@?, że żona to nie rodzina tylko inkubator który można wywalić z domu to czyste nieporozumienie. Ludzie jak ktoś pisze takie wysrywy, to raczej do normalnych nie należy.
Rzecz przekazywana od stuleci #!$%@?
źródło: comment_1622400761XrsY14VB1mSEn0mhwdUvl9.jpg
Pobierz