Obejrzałem rozszerzony skrót meczu Czechów i oblały mnie zimne poty, bo doznałem przed oczami przebłysków z występów Polski na MŚ. Zero pressingu i zaangażowania, nikt nie wypluwa płuc, żadnego pomysłu na ofensywę, strach w oczach, obrona Częstochowy przez większość meczu, jeden przypadkowy gol i potem szybkie wyjaśnienie przez zdeterminowanego przeciwnika.
Też tak macie, że w ogóle zapominacie o tym, że za niecałe 3 tygodnie startują mistrzostwa świata w piłce nożnej?
Przecież mniej więcej do 24 roku życia to praktycznie całe moje życie w trakcie mistrzostw było podyktowane pod godziny meczy, a cały okres mistrzostw to był najlepszy czas w roku, jedno wielkie święto. Cały czas się tym żyło.
Już z miesiąc przed startem studiowało się statystyki, składy, kto pojedzie, analizy kto będzie gwiazdą,
Orlen to Ropiorz i c---a z twojego wzoru