W skrócie, jako człowiek jest osobą troskliwą, kochającą, wspierająca, choć boginią seksu nigdy nie była, nigdy niczego nie inicjowała no ale jakoś to było, raz rzadziej, raz częściej ale do zbliżeń dochodziło. Widziały gały co brały i akceptowałem to, sam też mam takie średnie libido i nie muszę ruchać 3x dziennie. Ale i to do czasu, bo szczególnie ostatnio było widać, że jak już do czegoś dochodziło to szła jak na skazanie, czuć było, że robi to wbrew sobie i jako spełnienie jakiegoś przykrego obowiązku. Że głowa boli, że coś tam, że zmęczona to oczywiście też był standard. A powodu ku temu nie miała, ogólnie nie mieliśmy spięć, dobrze się dogadywaliśmy, sam też nie wyglądam źle, dbam o siebie. No ale do tego przez ostanie miesiące, a może nawet dłużej była w coraz gorszym ogólnym stanie psychicznym, zupełnie straciła energie do życia, nic jej nie cieszyło, no chodzące zombie. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że tak być nie może bo robi się niewesoło. Podejrzewałem, że jakaś depresja czy coś, w efekcie żona zapisała się na sesje do psychologa i tak tam uczęszczała jakiś czas, ale z zewnątrz, patrząc po zachowaniu wydawało mi się, że niewiele z tego wynikało, jak dopytywałem to zdawkowo odpowiadała i dalej w oczach miała tylko smutek i pustkę, w sprawach seksualnych też bez poprawy.
No i wczoraj cios. Sama zaczęła rozmowę, że na sesjach przepracowała pewne sprawy, że z psycholożką doszła do czegoś i że bardzo przeprasza ale musi mi coś powiedzieć co będzie dla mnie bardzo bardzo ciężkie. Stwierdziła, że wyparła to z siebie i że podświadomie myślała, że jakoś to będzie bo chciała mieć normalny dom i w ogóle nie dopuszczała do siebie, że mogłaby żyć z i pokochać kobietę ze względu na niemożność założenia rodziny, ostracyzm społeczny etc. Płakała i przepraszała, zapewniała że to nie było świadome, że zakłamywała zarówno siebie jak i mnie ale teraz dzięki tym sesjom zrozumiała, że po prostu nie ma pociągu fizycznego do mężczyzn no i dlatego było jak było i stąd jej stan oraz zachowanie. Mnie zatkało, zainwestowałem w ten związek 4 lata życia, a jestem już po trzydziestce, zapytałem tylko czy była kiedyś z kobietą czy mnie zdradzała, ona odpowiedziała, że nie i powtórzyła, że to skutecznie wypierała. Jest mi trudno pojąć jak to tak może być z tym wyparciem, nie mamy przecież 15 lat. No i teraz jednocześnie rozrywa mnie ze złości, a mimo wszystko dalej ją kocham za całą resztę i wszystkie te chwile spędzone razem, wszystko się zawaliło.
Co takiego daje horizons? Lądowanie na planetach i skanowanie jakiś ruin chyba mnie nie kręci. Inżynierzy - dodaje jeszcze większy grind? Widze że jest za 25zł ale i tak mnie to nie przekonuje. #elitedangerous
@Poise: pytasz i stwierdzasz jednocześnie, może dlatego. Jak zdecydujesz się kupić Horizons to masz wiele innych rzeczy, nowe okręty, nowe rodzaje zadań, lądowanie na różnych księżycach, niektóre mają naprawdę fajne widoki i są unikalne. Do tego realistyczny model jazdy tym łazikiem, zależny od grawitacji i podłoża, paradoksalnie tam można poczuć, że jest się w kosmosie. A grind? też bym tak nie przesadzał, po niecałej godzinie na takiej planecie miałem już
Kurcze Ed przy starcitizen wyglada marnie. W ed gram od bety mam cuttera wypasionego na maxa i juz mnie nie ciagnie. Zero fabuly zero rozwoji oprocz enginnersow. Jakie to takie nijakie... Jesli uda im sie zrobic ten sc to zmiecie ed w 5 minut
SC to rozbudowany Wing Commander ale w temat space-sim lepiej trafia Elite, a Frontier jest solidniejszą marką. Nieśmiało zakładam, że SC wyjdzie w wersji single za jakieś 2-3 lata kiedy, kiedy ludzie stracą cierpliwość.
Dalej mniej fpsów niż w Becie? Wcześniej miałem ponad 60, a po premierze 1.0 jakieś 30-40. Jestem po formacie i nie wiem czy jest sens pobierać wgl. #dayz
Ceny na eddb.io oraz etn.io co ile się aktualizują? I czy można jakoś je ręczne zaktualizować? Już myślałem, że fajną trasę znalazłem na Basic Medicines, nakupowałem się, a tu strata 14k, bo nie spojrzałem, że ostatnia aktualizacja 6 dni temu (・へ・)
mam dwa dyski, ssd i hdd i pytanko, czy swap na dysku hdd (mam 8GB pamięci ram) ma sens? czytałem, że to poprawi żywotność dysku sdd, z drugiej czy to ograniczy wydajność? #komputery #ssd #pytanie
@hal0: No jak ram ci się skończy to zacznie zamulać #!$%@?ę, sam oceń czy dobijasz często do tych 8 gb. Ale wydaje mi się że jak masz w miarę nowy ssd to one mają już na tyle dużą żywotność że nie trzeba się tym przejmować.
Gówniane są te wyścigi, niektórych nie da się normalnie zaliczyć na złoto, np te w snowden drift, trzeba odbić się do drzewa, żeby trafić most. Za bardzo to jest wyżyłowane #guildwars2
@Hajak: są tylko 32s na zaliczenie i aby to skończyć nie wystarczy dobrze jechać tylko dobrze odbić, bardzo frustrujące, jak niektóre puzzle w tej grze
#gw2 #guildwars2 Ktoś z was brał udział w evencie roller beetle racing ? To jest tylko dla graczy posiadających tego mounta, czy można bez tego wziąć udział ?
tl;dr żona oświadczyła, że jest lesbijką.
W skrócie, jako człowiek jest osobą troskliwą, kochającą, wspierająca, choć boginią seksu nigdy nie była, nigdy niczego nie inicjowała no ale jakoś to było, raz rzadziej, raz częściej ale do zbliżeń dochodziło. Widziały gały co brały i akceptowałem to, sam też mam takie średnie libido i nie muszę ruchać 3x dziennie. Ale i to do czasu, bo szczególnie ostatnio było widać, że jak już do czegoś dochodziło to szła jak na skazanie, czuć było, że robi to wbrew sobie i jako spełnienie jakiegoś przykrego obowiązku. Że głowa boli, że coś tam, że zmęczona to oczywiście też był standard. A powodu ku temu nie miała, ogólnie nie mieliśmy spięć, dobrze się dogadywaliśmy, sam też nie wyglądam źle, dbam o siebie. No ale do tego przez ostanie miesiące, a może nawet dłużej była w coraz gorszym ogólnym stanie psychicznym, zupełnie straciła energie do życia, nic jej nie cieszyło, no chodzące zombie. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że tak być nie może bo robi się niewesoło. Podejrzewałem, że jakaś depresja czy coś, w efekcie żona zapisała się na sesje do psychologa i tak tam uczęszczała jakiś czas, ale z zewnątrz, patrząc po zachowaniu wydawało mi się, że niewiele z tego wynikało, jak dopytywałem to zdawkowo odpowiadała i dalej w oczach miała tylko smutek i pustkę, w sprawach seksualnych też bez poprawy.
No i wczoraj cios. Sama zaczęła rozmowę, że na sesjach przepracowała pewne sprawy, że z psycholożką doszła do czegoś i że bardzo przeprasza ale musi mi coś powiedzieć co będzie dla mnie bardzo bardzo ciężkie. Stwierdziła, że wyparła to z siebie i że podświadomie myślała, że jakoś to będzie bo chciała mieć normalny dom i w ogóle nie dopuszczała do siebie, że mogłaby żyć z i pokochać kobietę ze względu na niemożność założenia rodziny, ostracyzm społeczny etc. Płakała i przepraszała, zapewniała że to nie było świadome, że zakłamywała zarówno siebie jak i mnie ale teraz dzięki tym sesjom zrozumiała, że po prostu nie ma pociągu fizycznego do mężczyzn no i dlatego było jak było i stąd jej stan oraz zachowanie. Mnie zatkało, zainwestowałem w ten związek 4 lata życia, a jestem już po trzydziestce, zapytałem tylko czy była kiedyś z kobietą czy mnie zdradzała, ona odpowiedziała, że nie i powtórzyła, że to skutecznie wypierała. Jest mi trudno pojąć jak to tak może być z tym wyparciem, nie mamy przecież 15 lat. No i teraz jednocześnie rozrywa mnie ze złości, a mimo wszystko dalej ją kocham za całą resztę i wszystkie te chwile spędzone razem, wszystko się zawaliło.