Kiedy w końcu pójdziesz do pomoc? Fobię społeczną i depresję się leczy. Mam złą wiadomość jak nic z tym nie zrobisz zdziczejesz jeszcze bardziej. Brak kontaktów społecznych = mocne niszczenie chemii mózgu, podejrzewam że na 90% już wymagasz
@eisil: rel, nawet ciężko mi mówić że jestem smutny, dla mnie to po prostu neutralny domyślny stan. Po prostu jestem i się męczę egzystencją niezależnie od dnia
@eisil: jak chcesz odnosić sukcesy nie będąc dynamicznym to możesz być stoikiem który dobrze się zna na swoim fachu. Czy mechanik musi być głośny żeby być szanowany i potrzebny? No nie.
Trudno mi siebie wyobrazić jako osobę socjalizującą się, będącą częścią wzajemnych reakcji, przeżyć, powiązań, mającą jakiś charakter, jakiś bardziej przystający kształt. Gdy wizualizuję sobie uczucia jakie by mi towarzyszyły w takiej roli, to przede wszystkim byłaby to obcość, nierealność, ukrycie się w swojej wewnętrznej powłoce. Po prostu nie mam narzędzi by uczestniczyć w tym świecie.
I czasem czuję się z tym źle, że jestem poza rzeczywistością, ciągle zbyt znużony i wybrakowany. Nie
Moją największą zmorą jest poczucie mojej nielubialności.
Istnieją pewne wzorce. Osoba dominująca, impulsywna, czy nawet toksyczna - bywa nie tylko akceptowana, ale nierzadko wręcz podziwiana. Bo mówi głośno, bo żartuje ostro, bo nie prosi o miejsce przy stole, tylko je sobie bierze.
A potem jest ten drugi typ - cichy, uważny, nieprzeszkadzający. Zawsze robi krok w tył, żeby nie przesłonić nikogo. Nie drażni, nie przekracza granic, ale też nie dostaje zaproszenia do środka.
@eisil: nie masz racji. w sensie to co mowisz wydaje ci sie prawda lecz jest tylko twoimi znieksztalceniami. rzeczywistosc jest zupelnie inna. ale zeby ja dostrzec musialbys zmienic okulary, przestac widziec swiat w kategoriach w jakich go ogladasz. a wtedy jest to terapia.
@eisil: z-----y obrazek, powinien być jakiś umierający w piwnicy przegryw przy kompie a nie jakaś Julka z urojoną samotnością co se skacze z bolca na bolec
@eisil: ja mam taki charakter że męczę się w obecności ludzi bardziej niż będąc sam spędzać z kimś regularnie czas to by był dla mnie ogromny dyskomfort, nawet jak rodzice próbowali jakoś się zbliżyć, coś więcej pogadać to się czułem niezręcznie, jedynie do samotnej wegetacji się nadaje ehh
ja tę potrzebę spełniam przez maladaptive daydreaming. tylko w tych marzeniach to też nigdy nie jestem ja tylko wykreowana przez mnie postać fikcyjna, alter ego tego typu, no jestem za głupi żeby to dobrze opisać xD tworzę scenariusze w stylu opery mydlanej dla moich postaci, najczęściej inspirowanych
@eisil: ja mam schizoida dla mnie nawet danych nie ma ale tera pracuje jako ciec juz miesiac minal po 3 latach ciaglego bezrobocia to moze sie uda utrzymac prace
Kiedy w końcu pójdziesz do pomoc?
Fobię społeczną i depresję się leczy.
Mam złą wiadomość jak nic z tym nie zrobisz zdziczejesz jeszcze bardziej.
Brak kontaktów społecznych = mocne niszczenie chemii mózgu, podejrzewam że na 90% już wymagasz