Moją największą zmorą jest poczucie mojej nielubialności.
Istnieją pewne wzorce. Osoba dominująca, impulsywna, czy nawet toksyczna - bywa nie tylko akceptowana, ale nierzadko wręcz podziwiana. Bo mówi głośno, bo żartuje ostro, bo nie prosi o miejsce przy stole, tylko je sobie bierze.
A potem jest ten drugi typ - cichy, uważny, nieprzeszkadzający. Zawsze robi krok w tył, żeby nie przesłonić nikogo. Nie drażni, nie przekracza granic, ale też nie dostaje zaproszenia do środka.
@eisil: nie masz racji. w sensie to co mowisz wydaje ci sie prawda lecz jest tylko twoimi znieksztalceniami. rzeczywistosc jest zupelnie inna. ale zeby ja dostrzec musialbys zmienic okulary, przestac widziec swiat w kategoriach w jakich go ogladasz. a wtedy jest to terapia.
@eisil: z-----y obrazek, powinien być jakiś umierający w piwnicy przegryw przy kompie a nie jakaś Julka z urojoną samotnością co se skacze z bolca na bolec
@eisil: ja mam taki charakter że męczę się w obecności ludzi bardziej niż będąc sam spędzać z kimś regularnie czas to by był dla mnie ogromny dyskomfort, nawet jak rodzice próbowali jakoś się zbliżyć, coś więcej pogadać to się czułem niezręcznie, jedynie do samotnej wegetacji się nadaje ehh
ja tę potrzebę spełniam przez maladaptive daydreaming. tylko w tych marzeniach to też nigdy nie jestem ja tylko wykreowana przez mnie postać fikcyjna, alter ego tego typu, no jestem za głupi żeby to dobrze opisać xD tworzę scenariusze w stylu opery mydlanej dla moich postaci, najczęściej inspirowanych
w Polsce szacuje się, że tylko około 2% osób w spektrum autyzmu jest zatrudnionych. Dane te wskazują na jedno z najniższych wskaźników zatrudnienia w Europie
@eisil: nic dziwnego, Polska to jest server hardcore PvP - jeśli odstajesz od normy choćby w najmniejszym stopniu to over, zostaniesz wgnieciony w ziemię za sam fakt istnienia
@PrawaRenka: U mnie jadą w niedzielę, matka nawet nie uwzględniała, że ja tam pojadę, bo "po co" i co ja "będę tam robił". Będzie prawdopodobnie sporo gości, więc sytuacja bardzo ciężka. Dwa lata temu tam byłem i przez jakieś 5h, wypowiedziałem może 20 słów xd
No nie ma szans, że tam pojadę. Jeszcze mogą być tam kuzyni w moim wieku, którzy ogarniają. Więc wolę sobie oszczędzić tej kompromitacji ehh
To nie jest ten rodzaj rozpaczy, który pcha ludzi do krzyku. To coś cichszego. Taki wewnętrzny zanik. Jakby we mnie coś wyschło. I z tą suchością trzeba się nauczyć żyć: bez oczekiwań, bez nadziei, bez celu
@eisil: ehh pięknie napisane i tak samo się czuje. Codziennie ta sama beznadzieja, wymęczyć dzień i do spania
Dla mnie osiągnięcie tego stanu to był sukces, na który ciężko pracowałem, bo wcześniej odczuwałem tylko emocje negatywne, teraz nie czuję nic. Życie materialne zawsze mnie męczyło, wręcz brzydziło. Teraz wszystkie materialne potrzeby mam zapewnione, pracuję pół godziny dziennie, mam mieszkanie, żyję sam, wychodzę z domu tylko pobiegać raz na tydzień, żeby ciało mi się nie rozpadło. Podoba mi się to, nikt nic nie chce (tylko jakiś mój klient od czasu do
@Linnior88: Apatia to spłycenie emocji, zobojętnienie, smutny się niby nie czuję, ale to wyjałowienie jest wyjątkowo męczące dla mnie w ostatnim czasie.
Istnieją pewne wzorce. Osoba dominująca, impulsywna, czy nawet toksyczna - bywa nie tylko akceptowana, ale nierzadko wręcz podziwiana. Bo mówi głośno, bo żartuje ostro, bo nie prosi o miejsce przy stole, tylko je sobie bierze.
A potem jest ten drugi typ - cichy, uważny, nieprzeszkadzający. Zawsze robi krok w tył, żeby nie przesłonić nikogo. Nie drażni, nie przekracza granic, ale też nie dostaje zaproszenia do środka.